Jest za progiem
pochłania wszechświaty
czarna otchłań
nieistnienia
wciąga na zawsze
nieskończona przestrzeń
mroku
dziś miałam fart
obudziłam się
w kolorowej
bańce życia
5.12.2019r.
Jest za progiem
pochłania wszechświaty
czarna otchłań
nieistnienia
wciąga na zawsze
nieskończona przestrzeń
mroku
dziś miałam fart
obudziłam się
w kolorowej
bańce życia
5.12.2019r.
Wpadłam w środek
czarnych grzmotów strachu
łapałam oddech
w szarości przeczekiwania
wypatrywałam przejaśnienia
może za chwilę
walczyłam zgnieciona
przez mękę
lata dekady
błagalnie spoglądałam
w górę
myśląc – Boże nie wiem
czy do jutra wytrzymam
po półwieczu
padłam twarzą
na dno rozpaczy
podniósł mnie Jezus
teraz skaczę do nieba
na trampolinie życia
5.12.2019r.
W okopach
grupy rekonstrukcyjnej życia
wsparta o rozorane zbocze
grudy ziemi
sypiące się z nieba
osłonięta parasolem
ochronnym w formie sita
ktoś pod nim udając
że otacza ją miłością
próbuje skorzystać z okazji
niemy obraz świata
z ekranów dostępny
tylko przez słuchawki
które oddała potrzebującym
z zagłówków sypie się kurz
pieką podrażnione oczy
oddech dławi kaszel
chce nawiązać kontakt
przez jedną użyczoną
słuchawkę
rozrywają ją
przemoc poniewierka
Rekonstrukcja
mojej wyprawy przez życie
6.12.2019r.