Anihilacja


Była zjawiskiem jak powiew tkliwego piękna. Spłoszonym przerażeniem, umykającym przed wrogim jej światem. Nie mogła znieść cudzego cierpienia. Wolała brać je na siebie. Chciała uszczęśliwić wszystkich. Zasłużyć na miłość. Jednak nie da się uciec od złego losu przypisanego przez najbliższych. Jej nadzieja na znalezienie ocalenia wśród szczytów gór, w ramionach tatrzańskiego herosa okazała się wpadnięciem z deszczu pod rynnę. Tego nie wyśniła sobie w najgorszym koszmarze. Zamieniła kręgi piekieł na straszniejsze. Jakby trafiła do jaskini zbójeckiej w czasie wojennych prześladowań. Zalała ją ludzka nienawiść. W poranek po jej ślubie i skromnym weselu, zadzwonił do drzwi listonosz. To był styczeń 1981r. , jeszcze istniały telegramy pocztowe. Bez żenady wręczył jej telegram i kazał pokwitować. Przyjęła to miło, spodziewając się gratulacji ślubnych. okazało się, że zawiedziona w swoich planach co do jej właśnie poślubionego męża, miejscowa pielęgniarka, groziła Magdalenie w tym telegramie że nigdy Magdalena nie będzie matką. Był tam też stek obelg. Kiedy już poetka nosiła swój skarb pod sercem, jej mąż przyniósł do domu wiadomość, że owa niezaspokojona w planach pielęgniarka szykuje łapankę na Magdalenę – ma zostać schwytana i ogolona dla postrachu. Zapowiedziała też, że obleje poetkę kwasem , by wypalić jej oczy. Jedyny życzliwy dziennikarz, ostrzegł ciężarną Magdalenkę, by była ostrożna, bo tam zdarzyła się już taka historia z kwasem. U podnóża skalistych gór zamieszkała też animatorka dziecięcego teatru, którego aktorem został upragniony , kilkuletni już Artur Łuszczek synek Magdaleny. Pewnego dnia twórczyni tego teatru zapytała poetkę : „twój ojciec musiał być szczęśliwy i dumny, że ma taką córkę ? ” Poetka Magdalena Ficowska Łuszczek spojrzała zaskoczona i roześmiała się trochę teatralnie, ze słowami : ” dumny i szczęśliwy ? ja znam tylko nienawiść i pogardę „.

STWÓRCZA MOC

Klisza dzieciństwa
wpisana w ciebie
powiela się do końca
wypalone piętno
strachu
naznacza twój los
przegraną
stwórcza miłość
czyni księżniczki
nie szukaj winy w sobie
córeczki tatusia
fruną ku spełnieniu
tym niszczonym
od zarania
zostaje los
popychadeł świata
marzysz pragniesz
walczysz na darmo
pozostaje ci
wniebowzięcie

15.08.2022 r.

CIĄGŁOŚĆ BYTU

Przemierzam czas
kosmicznego trwania
tysiąclecia jak mgnienia
boskim darem wybrana
najpiękniejsza z pięknych
niosę w oczach przestrzeń
szmaragdowo-turkusową
jak głębia morza
w objęciach nieba
mijam niezauważona
przysłaniana cieniem
ciągle jestem
sensem jego istnienia

19.08.2022 r.

Czytaj dalej CIĄGŁOŚĆ BYTU

NIEDODEPTANA

Spychano ją strachem w ciemności
poza nawias życia
niedodeptana rywalka
oblepiana
cudzym bagnem
strzelali w strategiczne punkty
rozjuszała ich
honorem i pięknem
próbowali laserem
wyłupić jej oko
zawiścią strącali
na krawędź kalectwa
oczerniali jej dobre imię
bezbronna jak motyl
przetrwała

19.08.2022 r.

PROWOKATOR

Zwabia cię na poczęstunek
przynętą życzliwości
jak kałamarnica
rozpyla chmury obłudy
otumania twoją czujność
podpuszcza nagłymi pytaniami
spychającymi w przepaść
wytrzymywałaś ich raniącą moc
jak niezręczną przychylność
teraz gdy pokonałaś wrogi los
nie spodziewałaś się
rozgrzebywania upodleń o których chciałaś zapomnieć
atak wciąż tych samych pytań
buchnął ci w twarz
zza lekkiego uśmiechu
jakby rozrywał gojące się rany
broniłaś się szepcząc
przez palce:
dlaczego mi to robisz
zawsze tak samo o co ci chodzi
ja nie chcę o tym rozmawiać
przygląda ci się
jak małpie w klatce
którą podźgał kijem
upaja się swoją wyższością
jego to nie boli
prowokator

25.08.2022 r.

PATRZ NA SWOJE SZCZĘŚCIE

Patrz tam
gdzie twoje szczęście
nie daj strącić się z drogi
nie pozwól by ktoś
dokopał ci
przypominając
twój poraniony los
twoje upodlenie
czyniło z nich
łaskawców
kiwających głowami
nad dolą szarganego śmiecia z wyżyn swego dobrego życia
nie wydźwignęli cię
gdy byłaś ofiarą
wszystkim to pasowało
czuli się królami
wobec twej poniewierki
wbrew nim zwyciężyłaś
teraz chcieliby znów
zakosztować tamtej chwały
idź samotnie
nie oglądaj się do tyłu
bo zamienią cię w słup soli

25.08.2022 r.

HUMANOIDY

Trwa koszmar senny
mojego nieistnienia
planszowa gra przez horror
ze stron dziecięcej książeczki
uciekam przed złoczyńcami
udającymi moich bliskich
łapią mnie w pułapkę swoich
zgniecionych podobizn
dobijają mnie
ich żmijowe języki
dopada mnie złodziej życia
nie mogę dotrzeć do pociągu
jedynej szansy ucieczki
przewracam się na wertepach
ich pogardliwych min i kłamliwych słów
utylizujących mnie
wokół wyrastają przeszkody
nie do pokonania
czuję strach inaczej niż
otaczające mnie humanoidy
więc jestem człowiekiem

29.08.2022 r.

PRĄD WSTECZNY

Oddech szczęścia
złociście oranżowy
zachód słońca
zalał pustą plażę ciszą
wyczekującą
na mój ostatni krok
piękno i spokój
blaskiem rozlane
na powierzchni morza
ułudą bezpieczeństwa
dziewczęcość szesnastoletnia
taneczne paso doble
olśniewające uśmiechem o pół kroku od nicości
wstępujące w przepastną pułapkę
prądu wstecznego
bez szans na wyrwanie się
kojąca promienistość wody
łudząca spokojem i ta stalowa moc
łapiąca stopę w szczęki
bez możliwości ratowania się
siłą młodego ciała
czuję jak osuwam się
po ziarnach piasku
w czeluść zdławionego życia
moja wyciągnięta
po pomoc ręka napotyka
przerażenie w oczach
wycofujących się do brzegu
napięcie mięśni
na miarę ocalenia
o milimetry od końca
wyszarpuje mnie
z macek śmierci
to wspomnienie znad morza
pół wieku zbierania się
na odwagę by je ujawnić

31.08.2022 r.

JEDYNA

Oczarowała go
nieziemskim pięknem
zachwycił się
niewinną szlachetnością
którą ujrzał
w zwierciadłach jej duszy
uwiodła jego miłość
urzekła
wzięła go w niewolę
wieczną
rozgorzał wokół niej
diabelski taniec zawiści
do śmierci

2.09.2022 r.

ASYMILACJA

Życie napęczniałe strachem
gromy spadające znienacka
urwiska zdradzieckie
obietnica śmierci dziecka
w telegramie ślubnym
zbrodnicze słowa pogardy
od pierwszej nauczycielki
utylizujące mojego synka
ciosy prosto w serce
ogłuszające eksplozje wrogości
groźby kwasu solnego
przy aplauzie miejscowych
medycy linczujący Hipokratesa
odmawiając pomocy
ucieczka ratująca życie
kibitką na zsyłkę
bezmiar nienawiści
asymilacja bez szans

Zakopane 4.09.2022 r.

ODEBRANE ŻYCIE

Brnęłam w ciemności do domu
między strzelającymi piorunami
wciągnęli mnie w półmrok
prywatki obcego mieszkania
kusili atmosferą
swojego dobrobytu
broniąc się przed ich naporem
wyjaśniałam że nie powiem o tym
co chcieli wydusić…
działał nakaz milczenia
wtedy zobaczyłam podetknięty mi
kasetofon…
chcieli mieć dowód zdrady
poczułam jak wbijają mi w plecy
igłę z serum śmierci
uciekałam przez zasadzki
oślepienia nędzę i upodlenia
podstawiali na wabia
fałszywą życzliwość
by złapać mnie w pułapkę
oszukańczych opinii o mnie
wyrywali zza moich kryjówek
by dokończyć egzekucję
widziałam moje życie
rozbryzgujące się wokoło

6.09.2022 r.

MOJA MŁODOŚĆ

Sama znalazłam jedyną
szansę na przeżycie
wydarłam tę pracę z gardła urzędniczce
to była oferta
tylko dla swoich
wściekle wciskała mi
nakaz na sprzątaczkę w hotelu robotniczym
pomknęłam po swój los z duszą na ramieniu
mój widok rozpromienił
decydenta z kadr
ostrzegł bym zataiła
że jestem poetką:
– bo panią zagryzą
nie pojęłam
byłam przecież w fortecy dóbr kultury
Osaczyły mnie spojrzenia
ciężkie od nienawiści
oplotły wężowe języki
pomijałam milczeniem
szydercze gesty
kpiące miny
wydeptywane ścieżki
codziennych donosów
podpisy zbierane
by mnie usunąć Z ŻYCIA w ciszy wypełniałam
rozkazy sięgające
krawędzi możliwości
zawieszałam spojrzenie w przestrzeni nieba
za szybą
by osłonić się przed nimi
wypasieni nadzorcy
strzelali upodleniem i nędzą
zabijali wzrokiem
protest był zakazany
– jak się nie podoba
to droga wolna za bramę
wybór między
katorgą a śmiercią głodową
tak pozbawili mnie młodości

7.09.2022 r.

PIĘTNO NIENAWIŚCI

Umęczona katorgą
przetrwania
na progu śmietnika
przemieszczałam się
podmiejskimi autobusami z przesiadką o zmierzchu
by ratować istotę
swojego życia
zderzałam się z kamiennym oporem
przez mroczne
wertepy umierania
szukałam dobrego losu w rozdzielniach wybrańców
odprawiano mnie z kwitkiem
moim śladem sunęła
czarna limuzyna z oczerniającymi mnie
instrukcjami
odbierającymi tożsamość w męczarni cierpienia
mający boską moc
uzdrawiania
odmawiali pomocy
zabijając
w urzędniczych boksach
połączonych siecią
powiązań
spychali w przepaść
upodlenia
bez szans na ocalenie

15.09.2022 r.

ŚCIANA WIEŻY BABEL

Rozedrgana tęsknotą
pragnieniem miłości
za szklaną ścianą
wieży Babel
widziałam
czarodziejski obraz
swojego życia
rozpaczliwie
sięgałam tam myślami
spływały po lodowej tafli
obcej mowy
nie umiałam poprosić o bilet na przejazd
kolejką do wnętrza
gorące uczucia
odbijały się
od przejrzystej
powierzchni wszystkiego
chłopakowi z marzeń
wskazałam gestami
dziewczynę by pomógł…
otoczył ją opieką
od pierwszego spojrzenia
mrugnął do mnie
na pożegnanie
bezradnie wobec
powalającej niemocy
patrzyłam
oddzielona
od swojego życia

17.09.2022 r.

PONAD MIARĘ

Szmaragdową tęsknotą morza
sięgała za linię horyzontu
tkliwie brała na siebie
ciężary cudzego cierpienia
uskakiwała przed palącą
nienawiścią w spojrzeniach
mijali ją zabijając wzrokiem
oblepiali plugawymi kłamstwami
straszyli oślepieniem
wbrew przysiędze Hipokratesa
zepchnęli ją w kaźń umierania
gdy prosiła na krawędzi
o zmiłowanie
robili spektakl odmowy
kiedy rozdawała piękno
mówili że nie jest nic warte
była ponad miarę
tego co mogli znieść
schodziła im z drogi
wstydziła się że żyje

20.09.2022 r.

CZASY OSTATECZNE

To była tresura
nienawiści i upodlenia
na najgorsze czasy
ciosy spadały
ze wszystkich stron
według wskazań
najbliższych
rozprzestrzeniając się
jak kręgi na wodzie
po rzuceniu we mnie
kamieniem oszczerstw
chcę o tym milczeć
ale rozdrapuję
składam się z tych ran
taki los zgotowali mi ludzie
nigdy nie miałam oddechu
bez strachu i cierpienia
też jest mi przykro
że nie jestem brylantowa
ale nie przekreślę milczeniem
całego swojego życia

20.09.2022 r.

BEZ NEGOCJACJI

Nie broniłam się
gdy fałszywie
mnie oczerniali
od zarania
przeszłam mocną
tresurę
moje próby
ukazania niewinności w oczach rozwartych
rozpaczą krzywdy
zatwierdzały karę
bez negocjacji
kiedy moimi śladami
rozpuszczano wici
pomówień
odbierające mi
godność ludzką
tak na wypadek
gdybym zaczęła
ujawniać prawdę
milczałam zażenowana
wydawało mi się
że nikt nie uwierzy w ich absurdalność
zarzucano mi urojenia o byciu poetką
w imię
interesów oprawców
myliłam się
uznawano ich
kłamstwo za prawdę
spychając mnie
na margines świata

24.09.2022 r.

BYŁO MINĘŁO

Uśmiecham się
z niedowierzaniem
tak przeleciało
moje życie
w koszmarze udręczenia
nie zdążyłam
złapać oddechu
minęły – piękno
młodość marzenia
tyle pragnień spalonych
czekałam myślałam
że zapłaczesz nade mną
ale zniknąłeś
w oddali milczenia
było minęło
tylko dlaczego
tak strasznie
w piekle upodlenia

26.09.2022 r.

SIOSTRA

Kiedy pojawiłam się
zabrałam dziecko
które było w niej
na wędrówkę
w poszukiwaniu
szczęścia
z zemsty porwała mi
dziecko które było
we mnie
szukałam go
w przerażeniu
pod karą śmierci
nie odnalazłam
dróg wyjścia z matni
nienawiści

13.10.2022 r.

BEZKRES

Zakręcił
nadmorski wiatr
wieczorem
poniósł dźwięki
gitary jego śpiew
dla niej
złączyły się
ich spojrzenia
Ziemia zafalowała
błękit wpadł w zieloność w purpurowym
blasku nieba
poszli brzegiem
bez końca
świtało

15.10.2022 r.

DZIECIŃSTWO

W ciemności nocy
huku kół lokomotywy
początek TRWOGI
ponad siły kruszyny
jak pisklę łabędzia
skazane na zagładę
rozpostarł przestrzenie
samotności strachu
przed gromami władcy
uderzającymi znienacka
poniżeniem bez ocalenia z przyzwoleniem obojętności
tej co mnie nie osłaniała
klatka ścian bezruchu
skąd mogła wyskoczyć
Baba-Jaga i pożreć
jeśli się poruszę
bezmiar letargu nudy
bez poznawania świata
nakaz milczenia
by nie przeszkadzać
czerń bezsennych nocy
zgniatająca myśli dziecka
furia strzelająca piorunami
pogarda odbierająca szanse
zawiść pozbawiająca piękna
tresura bycia perpetuum mobile
bez zasilania piciem i jedzeniem
wszechogarniające przerażenie
zamykające drogi wyjścia

20.10.2022 r.

WOREK POKUTNY

Jej pierwsze spojrzenie
przesycała nienawiść
sowich oczu
jak wobec rywalki
niby cerber u boku
istoty mojego życia w worku pokutnym
pilnowała jego
kamiennej obcości
wobec mnie
spychała mnie
pod ścianę straceń
bym nawet wzrokiem
nie ważyła się ujawnić
więzi z nim
osaczyła go groźbami
trzaskającymi w twarz
uczyniła niewolnikiem
strachu przed karą
która go powali
ona co chciała ograbić mnie
ze wszystkiego przepędzając
kopniakami obelg
zniszczyć to czego
nie zdoła mi wydrzeć
napełniała nową istotkę
przerażeniem na mój widok
uczyła że robi jej się niedobrze
kiedy patrzy na mnie
obdzwaniała powiązanych
ze mną z donosami
by zniszczyć w ich oczach
zakazała istocie ze mnie
kontaktów ze mną
powodowana zboczoną myślą
tak że pytał w rozpaczy
czy miałby mnie zabić
by ją zadowolić
ta co wyrzuciłaby
mnie na bruk
gdyby zdołała
bo „każdy ma tak
jak sobie poukłada”
Jedyna obdarowana
sensem mojego istnienia

25.10.2022 r.

STWORZYCIELE

Był jak grzmiący Wezuwiusz
pokrył świat pyłem strachu
wściekłymi uderzeniami
spalał Pompeje mojego istnienia
gdy pragnęłam przebić się
przez zasłonę oczerniania
Ona jedna z niedostępnych obłoków
dawała moc przetrwania
choć sama nie zdołała
wpleść się w sieć ludzkich układów
moja rozpacz rozrywała niebo
wyczołgałam się na powierzchnię

28.10.2022 r.

ŻEBY PRZEŻYĆ

Spychana z widoku
w mroczne kąty
lochów muzealnych
pod batem nadzorców
poleruję je na kolanach
zmywam szmatą
błotnistą breję
ich poczynań
z satysfakcją szargana
upodleniem i nędzą
jak dręczone zwierzę
mam zachować pozory
olśniewająco nobilitować
reflektory rozświetlają
ich sowite synekury
podobno sugestia
mojej eksterminacji
spłynęła z góry
ze znanego mi
źródła rodzinnego

30.10.2022 r.

ROZPACZ MYŚLI

Leżę przyrośnięta
do tapczanu
jak kłoda
przygnieciona
ciężarem myśli
rozum narzuca
opór działania
wstaję wykonuję
symboliczne czynności
bez znaczenia
bo znikną ze mną
idę chodnikiem
zamieram wpół kroku w zatrzymanej
klatce życia
nie chcę iść dalej
wstrzymuje mnie
rozpacz myśli
zmuszam się
do pokonania
drogi do domu
bez sensu byłoby
zostać na chodniku
ręczną korbką woli
przesuwam kadry istnienia
wiem że w mojej norce
czeka nagroda
położę się na tapczanie
tyle życia ocaliłam z piekła wśród ludzi

4.11.2022 r.

WYDMUSZKI

Lubił wzmacniać się
jajkiem z wydmuszek
robił dwie dziurki w skorupkach i wysysał wnętrze
patrzyłam w niepojęciu
jak pozbawiał je zawartości
czuł się wtedy władcą
życia które pochłaniał
puste wydmuszki wypełniał
jedną czarnym strachem
unicestwienia
drugą podłością wobec tamtej
pozłoconą zachwytem
udzielał otoczeniu wskazówek
niszczenia tej skazanej na niebyt
mechanizm powtarzalności
zadziałał w zbrodniczym planie
rozłożonym na całe życie
poplecznikom wierzono na słowo

7.11.2022 r.

KATALIZATOR

Najpierw był powieszony w powietrzu gęstniejący
lęk wyczekiwania
na eksplozje wściekłości
stwórcy mojego losu
wstrzymywanie
przejawów życia
na bezdechu
słowa upodlenia
ciosy zgniatające istnienie
bez prawa do obrony
zawiść zabijająca
spojrzeniem
moje ślubne wiano
napęczniało
śmiercionośnym ładunkiem
bomby neutronowej
rozprzestrzeniającej się
falami okrucieństwa ludzkiego
zapalnikiem był mój widok
poznałam wrogość
twardą jak głaz
co chce mnie zmiażdżyć
pęczniejącą w ciszy
rozedrganą do granic
gotową rozerwać mnie
na strzępy za każde
drgnienie mojego życia
zamierałam
spuszczając wzrok
by nie drażnić gniewu
mój obraz czułość serca
były katalizatorem
zabójczej nienawiści

18.11.2022 r.

ANIHILACJA

W międzygwiezdnej
otchłani samotności
szukałam drogi
waliłam głową w czarną
przestrzeń strachu
cofałam się pod ciosami
gwiazdy wokół były
twarde jak kamienie
na górskim szlaku
przemykałam
omijając je wzrokiem
rozbryzgiwały się
wściekle na boki
jak błoto spod kół
skry sztucznych ogni
chciały mnie oślepić
mówiono o moich oczach
jak gwiazdy
nie mogli tego znieść
grozili chluśnięciem w nie kwasem
iskrzące zwarcia
spalały tory mojego życia
zamierałam na krawędzi
czarnych dziur anihilacji
moje dłonie zniszczyła
walka o przeżycie
stopy obrzmiałe
od stąpania po pogorzelisku
zostawiają jasny ślad
na brzegu marzeń

18.11.2022 r.

CAŁOPALNA

Kotłuję się w mrocznej
przestrzeni nocy
i samotności
każdy mój oddech
zatyka spazm rozpaczy
przygniata mnie
ciężar pamięci
krok po kroku
wypełnianej strachem
bez ludzkich praw
za zasłoną
świetnych pozorów
nienawiść
niwelująca istnienie
wyroki spychające
w przepaść umierania
ja – ofiara całopalna
na ołtarzu wywyższenia
samozwańczych wybrańców
spopielana w krematorium
kłamliwych opinii
rozpowszechnianych
przez najbliższych
wciąż podnosząca się
z popiołów
nie zasnę opada na mnie
czarny skłębiony
huragan myśli o moim
koszmarnym życiu

26.11.2022 r.

CORPUS DELICTI

To miał być sąd nade mną
przybyłam w gorących
marzeniach o szczęściu
z tobołkiem dowodów
na prawo do nich
choć nastał już
czas przymrozków
otoczyły mnie
prześmiewcze spojrzenia
wykradające corpus delicti
zbrodni na moim życiu
umknęłam przed nimi
by dotrwać do rozprawy
kiedy wróciłam
było po wszystkim
w opustoszałej sali
walały się papierzyska
bez śladu po moich dowodach

1.12.2022 r.

LEŚNICZÓWKA

Byli jak czarowni
mieszkańcy domku z leśnej bajki
obdarzali spojrzeniem
mój milczący strach
wzrastali mocą miłości
chciałam schronić się
wśród nich przed
okrutnym władcą
myślałam że widzą w skulonym dziecku
ludzkie stworzenie
przygarną do swojego
królestwa bajki
kiedy nastała
nowa królowa
wymazali mnie
gumką obojętności
żmije spod ich stóp
rozmnażały się
przez podział
rozpełzały wokół mnie
po ścieżkach lekceważenia

8.12.2022 r.

U STÓP MARZEŃ

U stóp spienionych fal
na nadmorskim piasku
napotkał niesamowitą
zieleń jej oczu rozległą
jasną szmaragdową
w oprawie brązu
opalonej skóry
dziewczyny
nie śmiał
w nie spojrzeć
w obawie
że go prześwietli
odkryje jego miłość
a on zginie
kiedy go odrzuci
Jesteś boginią… szepnął
przymykając powieki
jestem… potwierdziła

26.12.2022 r.

KRAINA ŚMIERCI

Co noc szukam schronienia
w krainie umarłych
nie chcą mnie wpuszczać
więc kołatam do bram śmierci
by zebrać siły na życie
pozwalają mi tam wypocząć
bym nabrała sił do walki
o przetrwanie w świecie żywych
nikt nie próbuje mnie tam zniszczyć
zabójcy czyhają na jawie

30.12.2022 r.

NIEDOSTĘPNE

W sennej tułaczce
przez niespełnienie
znów była u stóp morza
powitał ją przypływ
wzburzonej tęsknoty
światło promieniowało z jej spojrzenia
szmaragdowym blaskiem
rozświetlało
spienione fale
nieziemskie kolory
nieba o zachodzie
jej samotność
odepchnął zgiełk
cudzej wesołości
usunęła się w cień
muzealnych sal
katorżniczego losu
szukała drogi powrotnej
kiedy wróciła na brzeg
swoich pragnień
ujrzała odległą
powierzchnię morza
zabraną przez odpływ

2.01.2023 r.

PROJEKTOR

Budzi mnie
szum deszczu w ciemności nocy
przesuwa koleje
mojego losu
jak projektor
taśmę filmową
czuję ulgę ocalenia
podobna Żydowi
co pozbył się kóz
ze swojego domu
wciąż pulsuje
jak zastrzał
okrucieństwo
niszczenia mnie
tych którym resztką sił
zdejmowałam z barków
ich winy czołgając się
pod brzemieniem niemocy w zamian dostając
brutalność lekceważenia
podłość fałszywych opinii
mających mnie
wyeliminować z życia

5.01.2023 r.

Czytaj dalej PROJEKTOR

PROM KOSMICZNY

Pod osłoną snu
zakradłam się
na skandynawski prom
płynący ku lepszemu
przemykałam korytarzami
przyćmionych świateł
przerażenia egzekucji
w razie złapania
gubiłam się bez swoich
wierszy pośród obcej mowy
kryjąc się po toaletach życia
spotkałam tam wsparcie
kainowej siostry niedoli
co zadbała o swoje
i siłę podwójnego języka
tamtej która strąciła mnie
w bezwład kalectwa
bez ostrzeżenia obserwując
jak spadam w przepaść
zjawiła się też ta jedna
powiązana z lotami
promów kosmicznych
głaz spadł mi z serca
nie byłam sama
moje szanse wzrosły
może to jednak był
kosmiczny prom ocalenia

7.01.2023 r.

EGZEKUTORZY

Dzielnie dźwigała
na dziecięcych barkach
ciężar uderzeń
zabójczych słów
pogardy krzywdy
pozbawiana godności
osłaniała miłością
honor tej co jej
nie chroniła
wciąż pamięta
spojrzenie jak sztylet
nowej królowej
nasycone jadem dla niej
przez władcę świata
jak ostrze egzekutora
plan zniszczenia
rozłożono na całe życie
bezradny Kopciuszek
w oczach Macochy

10.01.2023 r.

NIEREALNA

Tamten tydzień
najważniejszy
w jego życiu
ten dzień
rozgrzany słońcem
plaża niezapomniana
Ona Nierealna
czekała by odkrył ją
i jej poezję
napotkał zieleń jej oczu
zanurzył się
w tajemnicy morza
poczuł smak miłości
ukrył jej obraz
pod powiekami
odtąd grał dla niej
tęsknota odbijała się
od ścian i sufitu
odnalazł ją po latach
szepnął – jesteś
całym moim światem

10.01.2023 r.

Czytaj dalej NIEREALNA

Translate »