Na firance
rozkwitł mi
złoto-zielony ażur liści
bluszcz rozjarzony słońcem
na nim przysiadły
przejrzysto fioletowe motyle
leżę i rozmyślam
nie wiem czy się ruszę
nie da się wyjść
bez drogi
bez nadziei
bez celu
17.01.2020r.
Na firance
rozkwitł mi
złoto-zielony ażur liści
bluszcz rozjarzony słońcem
na nim przysiadły
przejrzysto fioletowe motyle
leżę i rozmyślam
nie wiem czy się ruszę
nie da się wyjść
bez drogi
bez nadziei
bez celu
17.01.2020r.
Za bramą
dwie furgonetki wojskowe
oklejone kamuflażem
ochronnym dla niepoznaki
chwytam pod pachę
przebrania z marzeń
na wszelki wypadek
wartownicy meldują
o przerwaniu
kodu informacyjnego
uciekam ze zwiniętymi
kolorami marzeń
na przebranie
w ciemność zatrzaśniętą
za drzwiami furgonetki
wartownicy raportują
gonią mnie ich kroki
za plecami
znikam w ciemności
pozbawiona życia
1.02.2020r.
Jestem na obraz
i podobieństwo Wszechświata
trzy czwarte istnienia
tonęłam w ciemnej energii
ściskając w rękach
cztery procent materii życia
w czerni mikroświata
moje miejsce było
nieokreślone
jak mikrocząsteczki
tam przestrzeń
oddziela się od czasu
jak ja od życia
Powstałam tam
gdzie teoria kwantowa
staje się prawdą
od miejsca połączenia
czasu z przestrzenią
27.01.2020r.
Jeszcze boję się ruszyć
zaglądam w mroki snu
gdzie muzealne bożki
wymachują pejczem
strzelają słowami
kpią z mojego życia
obowiązuje zasada kija
marchewka jest
dla wybranych
wiedzą że
upodlą nędzą
zerkam na boki
w ciemności jaśnieje
twarz Jezusa
łzy pęcznieją
pod powiekami
spływają ulgą
27.01.2020r.