POWRÓT Z GALI

Oblodzone mury obronne
starego życia wdrapuję się
po stromych schodach
pokonuję opór ciemności
i martwych nerwów w nogach
nie mam innego wyjścia
z matni poniewierki
w pułapkach nocy
czyhają na mnie
wrogie siły rzezimieszków
to jedyne przejście
ponad przyczajonym
niebezpieczeństwem
podciągam ciało
dysząc z przerażenia
pozostawiono mnie samą
pośród tłumu wiwatujących
ku czci wybrańca
napastnicy mroku
nie dopadli mnie
przez te kilkaset metrów
na miarę przeżycia
docieram do metra
oddycham z ulgą

25.05.2022r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »