Szturchana
kopniakami
nienawiści ludzkiej
pod groźbą
wypalenia oczu
zagłady synka
mijałam góry
ze wzrokiem utkwionym
w płyty chodnika
pod butami
zostały mi tylko
migawki wspomnień
– jego młodzieńcza sylwetka
uśmiechnięte spojrzenie
w kędzierzawej aureoli czupryny
ślady naszych kroków na śniegu
wziął mnie pod ramię
zagadnął
powiedz Józkowi
żeby ci kupił Malucha
odbiłam z uśmiechem:
jednego malucha
już mam od Józka
roześmiał się wciąż młody
Staszek Marusarz
do mnie
tak przez chwilę szłam
przeciw tatrzańskiej śnieżycy
razem z LEGENDĄ pod ramię
16.01.2022r.
Zakopane, zima – 1982r.