Na niebie
ponura szarość
spycha na granicę
rozpaczy
w żołądku zaciska się
węzeł
nad krawędzią przepaści
odmierzam kroki
trzymające mnie
przy życiu
balansuję na skraju
przerażenia
2.10.2018r.
Na niebie
ponura szarość
spycha na granicę
rozpaczy
w żołądku zaciska się
węzeł
nad krawędzią przepaści
odmierzam kroki
trzymające mnie
przy życiu
balansuję na skraju
przerażenia
2.10.2018r.
Myślami tańczyła
między podmuchami wiatru
strącali ją ostrzami spojrzeń
jak mgła zwiewna
nie była dobrym
materiałem na żonę
jeśli ktoś chciał
znaleźć w niej kuchtę
pochylała się nad krzywdą
więc zadawali ciosy
kiedy znajdowali ją
w swym zasięgu
rzucali kamieniami słów
Tak ich zapamiętała
29.05.2018r.