Kocham cię
moje źródełko
rozkoszy w poziomkach
płyniesz strumykami
melodii
które śpiewam
tylko dla ciebie
łączą się
z twoją poezją
w ocean piękna
1.02.2019r.
Kocham cię
moje źródełko
rozkoszy w poziomkach
płyniesz strumykami
melodii
które śpiewam
tylko dla ciebie
łączą się
z twoją poezją
w ocean piękna
1.02.2019r.
Zanurzyła się
w jego śpiewie
bezbronna
niemal naga
bała się
że utonie
otulił ją
lekki wiatr
i czas się zatrzymał
25.04.2019r.
Na zawsze ukryta
w mojej dłoni
nieodłączna w wędrówce
przez bagniska umierania
wyznaczonej mi przez ludzi
powieszona
w połowie urwanej
linii życia
promienista gwiazda
zwiastująca koniec drogi
nie dało się wygrać
z przeznaczeniem
gdy nadszedł czas
ramiona mojej gwiazdy
wprowadziły mnie
w niespodziewany
cud życia.
8.06.2019r.
Światło księżyca
niesamowicie lśniło
na jej twarzy
wietrzyk rozwiewał
ciemne fale
jej włosów
miała ciało
z brązu
jak egipska królowa
na zawsze
został z nim
jej obraz
pod powiekami
25.04.2019r.
Przyszła na świat
malutka
jak pisklę łabędzia
starała się pomieścić
w dużych zielonych oczach
ogrom wrogości
który ją otaczał
myślała
że tak musi być
wciąż odstawała
od przyjętych reguł
tonęła w tym oceanie
nienawiści
nie mogła
nauczyć się pływać
zalewały ją
fale zawiści
których nie pojmowała
choć wyznaczono jej rolę
zwierzęcia wodnego
brzydzi ją
świat oceanu
14.06.2019r.
Drzewa zanurzone
w przejrzystym błękicie
liściaste konary
rozgarniają niebo
napełniam się
przestrzenią
na chwilę
przestaję oddychać
czas zastyga
w niebieski kryształ
boję się drgnąć
by go nie naruszyć
unosi mnie
rozkołysany błękit
9.06.2019r.
To była dobra
noc
sen otoczył ją
miękką otuliną
miłości
czuła że jest potrzebna
widziała
mięśnie jego ramion
napinające się
pod skórą
czarnej kurtki
kiedy przygarniał ją
do siebie
obiecał
ścigać się z wiatrem
by znów przyjechać
do niej
rankiem zniknął
Odtąd zasypia
czekając na niego
9.06.2019r.
Tak żałuję
błędów czynionych
po omacku
wyczołgując się
z otchłani udręki
gdzie mnie wepchnęli
patrzyli jak walczę
o przeżycie
wdeptywali w błoto
oceniając
nie dość godną postawę
przy czołganiu się
miażdżyli milczeniem
rozcierali podeszwą
na żwirze
z niesmakiem
odbierając mi dobre imię
Zawiązek dębu
nie zamieni się
w zielsko
choćby wciskać go
słowami w ziemię
kołyszą mnie przestrzenią
gałęzie dębu
wiatr ulgą
owiewa mi twarz
wynosi na powierzchnię
szczęścia
żyję
29.04.2019r.