Spychana z widoku
w mroczne kąty
lochów muzealnych
pod batem nadzorców
poleruję je na kolanach
zmywam szmatą
błotnistą breję
ich poczynań
z satysfakcją szargana
upodleniem i nędzą
jak dręczone zwierzę
mam zachować pozory
olśniewająco nobilitować
reflektory rozświetlają
ich sowite synekury
podobno sugestia
mojej eksterminacji
spłynęła z góry
ze znanego mi
źródła rodzinnego
30.10.2022 r.