MOJA MŁODOŚĆ

Sama znalazłam jedyną
szansę na przeżycie
wydarłam tę pracę z gardła urzędniczce
to była oferta
tylko dla swoich
wściekle wciskała mi
nakaz na sprzątaczkę w hotelu robotniczym
pomknęłam po swój los z duszą na ramieniu
mój widok rozpromienił
decydenta z kadr
ostrzegł bym zataiła
że jestem poetką:
– bo panią zagryzą
nie pojęłam
byłam przecież w fortecy dóbr kultury
Osaczyły mnie spojrzenia
ciężkie od nienawiści
oplotły wężowe języki
pomijałam milczeniem
szydercze gesty
kpiące miny
wydeptywane ścieżki
codziennych donosów
podpisy zbierane
by mnie usunąć Z ŻYCIA w ciszy wypełniałam
rozkazy sięgające
krawędzi możliwości
zawieszałam spojrzenie w przestrzeni nieba
za szybą
by osłonić się przed nimi
wypasieni nadzorcy
strzelali upodleniem i nędzą
zabijali wzrokiem
protest był zakazany
– jak się nie podoba
to droga wolna za bramę
wybór między
katorgą a śmiercią głodową
tak pozbawili mnie młodości

7.09.2022 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »