Leżę przyrośnięta
do tapczanu
jak kłoda
przygnieciona
ciężarem myśli
rozum narzuca
opór działania
wstaję wykonuję
symboliczne czynności
bez znaczenia
bo znikną ze mną
idę chodnikiem
zamieram wpół kroku w zatrzymanej
klatce życia
nie chcę iść dalej
wstrzymuje mnie
rozpacz myśli
zmuszam się
do pokonania
drogi do domu
bez sensu byłoby
zostać na chodniku
ręczną korbką woli
przesuwam kadry istnienia
wiem że w mojej norce
czeka nagroda
położę się na tapczanie
tyle życia ocaliłam z piekła wśród ludzi
4.11.2022 r.