PRZEŻYŁAM WBREW ZBRODNI

Mający siłę stworzenia i zniszczenia mojego świata
wyznawca idei męczeństwa
której oddał moje istnienie
niwelując konkurencję
zepchnął mnie w otchłań
strachu i poniżenia
jego imię ukryte…
synonimy jego bytu to –
kat oprawca potwór diabeł…
lojalny wobec katów
przejmujących pałeczkę
jego poplecznicy bezlitośnie
zarzucający zabójczą sieć
na bezbronne stworzenie
zawadzające mu na drodze
spadały ciosy śmiertelne
nie bali się zbrodni
na moim życiu mieli nadzieję
że zadepczą ślad po mnie
wysłannik czci dla niego
poprowadził mnie w obszar kaźni
bym wreszcie wyrzekła się siebie
leśnymi ścieżkami do miejsca
pamięci straconych
dźwigałam ich mękę i strach
na grzbiecie jak palący ogniem ciężar
choć wokół panował chłód
zdarłam z siebie skórę z ognia
przygniotło mnie
lodowate zimno śmierci
choć nad lasem świeciło słońce
mentor pouczenia mnie
był na to nieczuły
pilnował czy uważnie czytam
napisy na ścianach muzealnych
resztką sił ratowałam sobie życie
na przemian zakładając i zdejmując z pleców skórzaną dziewczęcą kurtkę
spytałam dlaczego myśleli
że ja taki ogrom
prześladowań przeżyję…
– może mieli nadzieję że nie…
znam spalającą mękę i śmiertelne zimno
zabita tysiące razy – przeżyłam

7.04.2023 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »