ZNANA MI POSTAĆ

Znana mi postać
człowieka poważanego
ma poczucie
że panuje nad łódką w szalejącym sztormie
opanowana spokojnie
wydaje dyspozycje
stać ją na pomocników
bez panicznego
przekrzykiwania fal
chaotycznego łapania
zabójczych haustów
przywdziewa koturny
wspaniałości czapkują jej
ma świat u stóp
pełen blichtru i zasobny
eliminuje niewygodnych
piętnem szaleństwa
nie kryje się w mroku
przetrwania zagrożeń
sprzyja jej mamona
lekceważy taką jak ja
co ginie walcząc o życie
przeciw wszystkim

19.01.2023 r.

ZŁOTY KSIĘŻYC

Przybył dla mnie
spomiędzy burz
wszechświata
posłaniec
nieskończoności
upragnione
ziarno gorczycy
chciałam je osłonić
ogrzać gwiazdami
ginęliśmy w huraganach
ludzkiej podłości
zabrakło mi mocy
rozłączyły nas
kosmiczne przestrzenie u schyłku zepchnięta w czarną dziurę
unicestwienia wciąż
miałam nadzieję
zjawił się ze zmierzchem
podarował mi
złoty księżyc
bym mogła przytulić
do niego marzenia

22.01.2023 r.

WYLIŻĘ SIĘ

Nocą miotałam się
pośród mocy
nikczemności ludzkiej
i lekceważenia
wbijającego w ziemię
ktoś chciał mnie ratować
ale nie podołał
wspierał spojrzeniem
zabroniono mu
ocalić mnie
nadrabiałam miną
obojętność jak stal
obcinała moje szanse
wydobyłam się
na powierzchnię dnia
jak poturbowane zwierzę
znów liżąc rany

29.01.2023 r.

UPOJNA WOŃ

Wieczór wypełnił park
zapachem tęsknoty
przestrzeń rozniosła się
śpiewem ptaków
pragnęli złapać
ostatnie promienie
zachodzącego słońca
sięgnęli po nie
świat oddalił się
ludzie jak mrówki
biegali swoimi ścieżkami
utonął w szmaragdzie
jej spojrzenia
pochłonęło ich
morze zieleni
falującej
w koronach drzew
upojna woń marzeń

30.01.2023 r.

DZIEWCZYNA Z OKŁADKI

Obejmował ją spojrzeniem
tę dziewczynę z okładki
oszołomiła jego myśli
mógł patrzeć godzinami
czułość jaką jej dawał
nieskończoność rozkoszy
istniała naprawdę
odnalazł ją w słońcu plaży
ogarnął wzrokiem
jak ocean marzeń
miłość unosząca się wokół
otuliła ją wypełniła
zatracił się w niej
spoglądała niepewnie
jakby nie wiedziała
że jest boginią
od tamtego lipca
nie było dnia
aby o niej nie myślał

8.02.2023 r.

MIŁOŚĆ Z MORSKIEJ PIANY

Magdalen z morskiej piany
niesamowita nieziemska bogini
o szmaragdowym spojrzeniu
to było silniejsze od grawitacji
niż wszystkie siły kosmosu
wciągała go mocą piękna
tajemnicy w zieleni oczu
Mówił że jego miłość jest
jak rzeka nic jej nie powstrzyma
rwie brzegi przełamuje zapory
trwa nieustannie jak uczucie
mogące góry przenosić
Zniknęli wszyscy
z ziemskimi dziewczynami
a ona tonie w odmętach
smutku i samotności

8.02.2023 r.

CZARODZIEJKA

Światło promieniowało z jej spojrzenia
była jak lato i wiosna
jednocześnie
rozpoznał w niej
Czarodziejkę
zaśpiewał jej poezję
rozniosły się marzenia
rozpalone dźwiękami
gitary i jej pięknem
zaczarował Czarodziejkę
otoczył ich zachód Słońca
słodyczą różowości
potęgą amarantu
powoli tarcza słoneczna
zanurzyła się w morzu
ostatnie przebłyski zmierzchu
zaglądały im w oczy

8.02.2023 r.

HURAGANY

Czym jest życie…
to strach i cierpienie
człowiecze huragany
pod osłoną pozorów
subtelnej szlachetności
miotam się w klatce myśli
gałęzie drzew
rozszarpują
szarość nieba
wicher przygniata je
do ziemi
na darmo wypatrywałam
nadziei na szczęście w międzygwiezdnej
przestrzeni
poznałam tam
wściekłe burze
spalające moje istnienie
pogardę jak kamienie
kosmiczne jety
strzelające w czułość serca
tkliwość niepotrzebną
gromy i zniszczenie

18.02.2023 r.

NIEUCHWYTNA

Brnął przez pustynię
ziaren piasku w słońcu przemierzał
kosmiczne przestrzenie
napotkał szmaragdowe
bogini spojrzenie
olśniła go
nieziemskim uśmiechem
świat przystanął
zmienił oś obrotu
ruszył wokół niej
marzenia rozpalały myśli o zieleni szmaragdowej
uśmiechu co świat zatrzymał
odtąd tęsknota w nim grała
dźwiękami gitary
za tą piękną z zielonymi oczami
pełnymi gwiazd i morza

3.03.2023 r.

HORYZONT ZDARZEŃ CZARNEJ DZIURY

Zwiastowanie nadziei w świątyni sztuki i poezji
narodziny piękna
bezbronnej tkliwości
odczytującej myśli
ze spojrzeń najbliższych w krematorium zawiści
cudzych ambicji
spalających czułą miłość
nikomu niepotrzebną z każdym krokiem w życie – nienawiść
co wali obuchem
między oczy
lekceważenie
sprawiające ból
jak po zderzeniu z kamieniem
fałsz i obłuda
zza których spływa
moje unicestwienie
za horyzontem zdarzeń w czarnej dziurze życia
skąd już nie ma odwrotu

9.03.2023 r.

ZAMYKAM FURTKĘ

Nie przyciskaj złoczyńcy
do ściany zeznaniem prawdy
broniąc się zaprzeczy oczerni cię
dlatego zostawiałam furtkę
milczenia o najgorszym
czym jest dla mocarza z Olimpu
strącenie na dno jeziora jedynej
uświęconej przed ołtarzem
niosącej w sobie błogosławieństwo
miłości mające ujrzeć świat
albo użycie ostrza trofeum
zdobytego w rywalizacji tytanów
do podrzynania jej gardła
wśród męki przerażenia
niczym jest włóczenie za włosy
tłuczenie pięściami po głowie
duszenie do granic przeżycia w odorze Sodomy i Gomory
Nie waż się też sięgać
po boskie laury poetyckie
wbrew jedynemu wybranemu
bo omotają cię siecią pomówień o obłąkanych wizjach bycia poetką
ludzie powielą kłamstwo o twoim szaleństwie
wierząc im na słowo
dobije cię bezlitosna obojętność
tej co cię nie osłaniała
zepchną cię w upodlenie
społeczne
nikt nie stanie w twojej obronie
łączy ich gloria i chwała
katowskie okrucieństwo
oczernianie niszczące istnienie
wspólnej ofiary ich nienawiści

19.03.2023 r.

ZGRZEBNA SZATA

Delikatna niby mglisty tiul
upleciona z marzeń
nasycona melodią tęsknoty
kolorami miłości i tęczy
wyszywana łzami rozpaczy
lśniącymi jak diamenty
zbrukana podłością ludzką
błotnistymi grudami słów
otulona nią szukałam szczęścia
tuliłam Julię na Via Cappella
w Weronie z różowego marmuru
poszarpana szyderstwami
zszargana jak ja – okutana
w zgrzebną szatę mojej duszy
chwytam przebłyski szczęścia
wpadam w panikę z braku nadziei

23.03.2023 r.

ZIARNO PRZEMIENIENIA

W obcej przestrzeni
wrogiej rzeczywistości
szukasz szczęścia
przed ołtarzem
uświęcasz więzy
ze swoim zabójcą
jesteś już tylko
workiem treningowym
podłości ludzkiej
rodzi się z niej
twój największy wróg
niczym są siły Kosmosu
wobec jego nienawiści
za to że dałaś mu życie
miażdżącej rozpaczą
dziecięcej bezradności
to nienawiść śmiertelna
za stworzenie mu takiego świata w udręce składasz się z poszarpanych kawałków i ciągniesz dalej strzępy losu w sieci oczerniania cię
przez najbliższych
pozbawiającej godności
lekceważeniu spychającym
na dno poniżenia
wybawienie pojawia się
po zgaśnięciu kreatorów piętna
twojego strasznego losu
najpierw ON – znika strach
powalająca pogarda
źródło zniesławiania
którymi dudnił świat
czujesz się jak zawieszona w ciszy na pustyni ulgi
potem zza spazmu żalu
po niespełnionej miłości TEJ
co dała i odbierała ci życie
wyłania się rozkwita
twoje człowieczeństwo
rozprostowujesz skrzydła
ale jesteś u schyłku
opadłaś z sił
wtedy zrodzone z ciebie
ziarno przemienienia
daje ci światło miłości

27.03.2023 r.

Translate »