Przebiegam myślami
początki pamięci
szukam bliskości w klatce rodziny
pełnej strachu i wrogości
zaglądam do świata dzieci
tam chęć nawiązania
odpierano brutalnie i krwawo
zerkam tu i tam
czy gdziekolwiek
miałam towarzystwo
na leśnych wakacjach
długich wędrówkach
morskim brzegiem
na nowej drodze
wśród mieszkańców gór w sąsiedzkiej obcości
znajduję źródło odrzucenia w piętnie strachu
wypalonym na mnie w gnieździe rodzinnym
by odtrącić mój strach
ludzie odpychali mnie
napotykam jedynie
bezduszność
gniewu i podłości
może gdzieś przegapiłam
przyjazne słowa gesty
odwzajemnioną serdeczność
nie ma ze mną żywego ducha
ginę na pustyni ludzi
10.04.2023 r.