Tak
nie odzywam się
ale macie mnie
na paskach pamięci
wiążę na nich
kokardki wdzięczności
za każde dobro od was
osłaniam się
milczeniem
by ich nie skalała
rzeczywistość
bez skrupułów
30.08.2019r.
Tak
nie odzywam się
ale macie mnie
na paskach pamięci
wiążę na nich
kokardki wdzięczności
za każde dobro od was
osłaniam się
milczeniem
by ich nie skalała
rzeczywistość
bez skrupułów
30.08.2019r.
Nie zgadzam się
żeby było mi
zimno
ciasno
twardo
i ciemno
nie zgadzam się
być w mrocznej
poniewierce zapomnienia
samotna jak w studni
mam tu przecież
swoje ciepłe gniazdko
tylko kto mi je zapewni?
2.11.2019r
.
Przebiegam myślami
całe życie
odmęty dzieciństwa
przepaść strachu
okrucieństwo
ludzkich wyroków
na dziewczęcych
falach włosów
zieleni oczu
sięgającej nieba
płynę w dorosłość
na dno piekieł
biegnę kanałami
szukając ocalenia
staję w szranki
z podłością
ratując swoje życie
Za bramą
chwyta mnie Jezus
biegniemy razem
30.08.2019r.
Co słychać ?
-dobrze
to znaczy
po japońsku
jako tako
na pewno
będzie gorzej
to mamy wszyscy
zagwarantowane
2.11.2019r.
Smutek zasnuł
miasto
pajęczą siecią
przygnębienia
zwinęłam się
w kokon przetrwania
korek w gardle
kolory ziemi
to wszystko
co nas czeka
2.11.2019r.
Dziurka od klucza
jak brama pałacu
stoi w niej złoty król
moje myśli
rozciągają się
w senną smugę
pęcherzyki płuc
napełniają się
ulgą swobody
widzę herosów
po przeciwnej stronie
przebierają kopytami
by mnie zadeptać
leżę w wąskim przesmyku
drogi gwiezdnej
za mgłą myśli
czekają gotowe
mnie stratować
muszę odtajać
przed ich naporem
przygnieciona
strugami potu
wierzganiem nóg
może zwiną się
przez szparę lufcika
2.09.2019r.
Wyrwana z kosmicznej nocy
rzucona do pociągu życia
w stukocie kół
rozpoznawała oddech matki
wtulona w dudniącą ciemność
jechała w przestrzeń
strachu i nienawiści
8.11.2019r.
Wtuleni w ciemność
dzikiej plaży
w kojącym
szumie falowania
zanurzeni w marzeniach
na brzegu rozstania
w ustach czuli
gorzki smak
pożegnania
patrzyła jak
jego dłonie
obejmują
gryf gitary
bo kto mógłby
tak śpiewać
jej wiersze
pieścił struny
dla niej
nie poznali
pocałunków
słonych
od morskiej bryzy
lekka poświata
na krawędzi nieba
zdradzała
gdzie słońce
ukryło się w morzu
uśmiechnęła się
i świat jego
już nigdy
nie był taki
jak przedtem
2.09.2019r.
Miała dojechać
do pracy
dającej szansę
przeżycia
w sercu miasta
zmylona
obłudnym zagadywaniem
wysiadła na złej stacji
dostrzegła że jest sama
w panice zapomniała
nazwy docelowej
minęła ją
czy wysiadła za wcześnie
rozkłady jazdy
były nieme
8.11.2019r.