Czuję w nozdrzach
chłodny strumień ulgi
napływający przestrzenią
tak jak mój czarny koń
z dzieciństwa
kiedy porwał mnie galopem
na oklep między drzewa
chłostające moją twarz
był piękny a ja ocalałam
Dziś miałam dzień odwiedzin
Leonardo zajrzał do celi
mojego życia
przez żelazne pręty okienka
od razu go rozpoznałam
po spojrzeniu i brodzie
otulającej zakratowany
obraz świata
sprawdzał czy u mnie jest ok.
Nie wszedł z braku drzwi
Przypomniał o sobie motyl
próbujący napić się nektaru
z kwiatków na moim
dziewczęcym kostiumie
wśród marzeń
nadmorskiej plaży
Odfrunął na moją myśl :
no zmykaj mój mały
Zjawiło się jeszcze paru
miłych gości z przypomnień
Podobno czekają na mnie
po tamtej stronie
10.01.2020r.