Zaczęłam podróż w życie
czarną nocą pociągiem
pędzącym przez las
stukot kół lokomotywy
kołysał mnie do snu
szukałam ciepła rodzinnego
przyjęto mnie jak rywalkę
próbowano zadławić
mój oddech dziecinnie
pogryzioną marchewką
wpychaną do gardła
dla lepszej pozycji w stadie
rażono mnie laserem nienawiści
gnębiono by się wywyższyć
musiałam milczeć
w cieniu wybranych
utrącano moje możliwości
skrycie myślałam i czułam
bo nie sięgały tam macki
tresury rodzinnej
udręczona
szukałam we śnie
rodzinnego grobowca
nad ranem okazało się
że to zwykły grób
bez miejsca dla mnie
23.01.2022r.