DROGA DO DOMU

Szarymi kostkami chodnika
przez obce podwórka
dzieciństwa
próbowała dotrzeć do domu
zza pleców wspierał ją syn
chrapliwie dodawała otuchy
towarzyszka przetrwania
z pracy
schronili się
w czystej pościeli
otwartego mieszkania
uciekała bez butów
z twarzą rozpaloną wstydem
kiedy zjawił się właściciel
stopy w ubłoconych
skarpetkach
prowadziły ją do domu
widzieli już swoją
klatkę schodową
dojście zablokowała
zepsuta winda
przejścia nie było

4.01.2019r.

MOJA POEZJA

Najpierw poznajemy
nieznane przestrzenie
toniemy w marzeniach
i tęsknocie
sięgamy garściami
spodziewając się raju
potem stawiamy czoła
ciosom wrogiego świata
chronimy istotę życia
niespodzianie
odnajduje nas
zagubiona miłość
płyniemy na falach
szczęścia
wreszcie rozliczamy się
z życiem
bujamy się
w hamaku ulgi
i spełnienia.

7.01.2019r.

NIE SPEŁNIONA ROLA

Na początku
przydzielono mi
rolę służebną
nic nie pasowało
poza czułością serca
to budziło ich gniew
i nienawiść
walczyłam
by wyrwać się
z szeregu
tresura
nie powiodła się
osiągnęłam stan
undergroundu
szarpałam się
by zostać człowiekiem
jak oni
przegrałam
śmiertelny bój
byli twardzi jak mur
trwali niewzruszenie
na piedestałach
już wiedziałam
że to cela z betonu
przeoczyli
że wydostałam się
wśród dymu spalenizny
pod obłoki
poza ich zasięgiem

8.04.2019r.

WODOSPAD

Karawany mijały mnie
w zgiełku ujadania
Brnęłam samotnie
przez pustynię cierpienia
okrucieństwo ludzi
wypalało mi oczy
błagalnie wypatrujące
pomocy
mówili –
– nic się nie da zrobić
tak musi być
odległe oazy
jawiły się
jak Fata Morgana
podnosiły mnie
z kolan umierania
piasek przetaczał się
po moich stopach
jak życie
pełne kamieni
bez ratunku
moje nogi
bezwładnie uległy
wtedy twarz
zrosił mi wodospad
szczęścia i ukojenia
jak manna z nieba
dla głodnych.

11.01.2019r.

Translate »