MOJA BAŚŃ

Byłam jak
pisklę łabędzia
spychane
w błotniste dziury
zachwyt należał się
tylko żółtym kaczuszkom
Kopciuszkiem zostałam
zanim pojawiła się Macocha
wyczytałam ukradkiem
w baśniach Andersena
że to ja zostanę królewną
więc z całych sił
próbowałam
na to zasłużyć
unikałam luster
by obraz łabędzia
nie rozjuszył
nienawiści otoczenia
ciosy spadały
ze wszystkich stron
dyskredytacja absolutna
powaliła mnie
koniec tej baśni
odmienił Jezus
otaczając mnie
blaskiem ocalenia

11.04.2021r.

DRUGA TWARZ POEZJI

Moje wiersze
wyszarpane z serca
wyjące rozpaczą
jak wilki
pod czarnym niebem
zbyt straszne
by ująć je z nostalgią
śmiertelna otchłań
cierpienia
kopniaki prosto
w czułość
piekielne czeluście
upodlenia
nie dające szansy
na przeżycie
grymas pogardy
odmawiający człowieczeństwa
oczernianie półgębkiem
listy polecające
do świata urojeń
myśleli że tego nie widzę
moje wiersze to mój życiorys

13.04.2021r.

Translate »