MOJE MIEJSCE PRACY

Za stalowym ogrodzeniem
upodlona nędzą
brnęłam przez
rozpadliska
przetrwania
pochylona
jak bydlę pod batem
W niedostępnej wieży
urzędowali oni
ci którym wypłacano
prawo do życia
próbowałam
wyżebrać tam
ludzką godność
potraktowali jak
chłopa pańszczyźnianego
pozostał mi
śmiertelny głód
zakradłam się
do prominentnych
pomieszczeń
rozdając swoją poezję
w nadziei na lepszy los
przegoniono mnie
między grudy
niewolniczej pracy
u schyłku życia
wyczołgałam się
przed żelazną bramę
zostawiłam im
w pamięci
powitalny transparent:
CO ZA KOSZMAR
choć używają
innego logo

1.08.2019.r.

PRZEGRANE WOJNY

Zaczęłam od śmiertelnej
walki o życie
bezradne stworzonko
rzucone we wrogą kipiel
by przetrwać do jutra
skakałam na główkę
w czarną przepaść
na ślepo
przebijałam przeźroczyste
ściany nienawiści
dławił mnie strach
chciałam ratować
dryfujących na strzępach
mojego serca
kiedy tonęli
ale kopali mnie
myśląc że wyrywam
coś dla siebie
Wszystkie swoje wojny
przegrałam
na koniec Bóg sprawił
że rozstąpiło się
morze nienawiści
odnalazłam się
na ciepłym jedwabistym
piasku ocalenia

21.08.2019r.

ZACIERANIE ZŁA

Zawsze wiedziała
że nie wolno nic mówić
by nie skalać
jego imienia
dźwigała ciężar strachu
na dziecięcych barkach
gdy wspominali o nim
milczeniem zasłaniała
ogrom hańby
by ratować twój honor
z miłości dla ciebie
czuła że to wstyd
być bezwolnym
wobec uosobienia zła
była tak dzielna
że weszło to w zakres
jej obowiązków
kiedy ciężar ją przygniatał
ją obwiniali
o przypadłości życia
osłaniała cię
tak skutecznie
że nawet ty
tego nie zauważyłaś

15.10.2019r.

NA CELOWNIKU

Zabójca czyhał na mnie
za stołem
przysłonięty cieniem
próbował nawiązać
kontakt
odwracałam się
by zejść z linii celu
czułam jak lustruje
moje zabezpieczenia
wiedziałam że pójdzie
za mną
szukałam pomocy
przez komórkę
ale odmówiono mi
instrukcji obsługi
współbiesiadnicy
wycofali się
po angielsku
zostałam sama
na zapleczu
elitarnej sceny

17.10.2019r.

NIEZNANA POETKA

Tuszowali
moje istnienie
gdy w końcu
dotarło do mnie
że nie przebiję
przeźroczystej
powierzchni niebytu
pomijana milczeniem
moja rozpacz pulsowaniem
uderzała w pułap nieba
bezsilność
psiego skomlenia
przerodziła się
w wilcze wycie
rozdzierające
zasłony ciszy
wokół mnie
opadłam bezwładnie
na dno unicestwienia
Wtedy pochylił się
nade mną Jezus
podniósł na rękach
w przestrzeń świata

24.08.2019r.

ILUZJA

Istniejemy przez chwilę
w iluzji bezpieczeństwa
zanurzeni w nieskończonej
przestrzeni ognia i lodu
zamknięci w bąbelku
złudzeń pędzącym
do nieustającej katastrofy
jak błysk
poprzedzający śmierć
wciągani w wir
czarnej dziury
oderwani od słońca
lecimy w głąb kosmosu
śladem czerwieni

24.10.2019r.

Czytaj dalej ILUZJA

Translate »