ZABÓJCZE SŁOWA

Nie naciskaj żalem
sprawiłeś że
unosił mnie
nieznany obłok
szczęścia i spełnienia
strąciłeś go na ziemię
słowami jak brzytwa
skąd je wziąłeś
takimi chlastał
mistrz słowa
co znał ich
moc zabijania
dlatego oglądam świat
skulona strachem
teraz z pustki
po obłoku
nie mogę dać
tego co straciłam
byłeś moją
ostatnią nadzieją
na życie
jestem jej wierna
tylko czy to cię
zadowoli

22.03.2022r.

ZABÓJCA

To był on
za każdym
moim oddechem
niewiadomą
w drugim pokoju
ciemności za oknem
w każdej chwili
mógł wrócić
dawali mu alibi
jego słowo wśród ludzi
stało się
kłamliwie
moim ciałem
osłaniał mnie
mój wstyd i milczenie
wsłuchiwałam się
w morderczy oddech
drgnienia strachu
zza drzwi
karą za życie
była śmierć
za prawdę
ubezwłasnowolnienie
roztoczył nade mną
sieć upodlenia poniżenia
mój zabójca
dławi nawet mój sen

29.03.2022r.

UCIECZKA Z ZAKOPANEGO

Przeniósł mnie tam Morfeusz
bóg sennych marzeń
ujrzałam go
leżał na tej wersalce
przez szeryfa zabił życie
jakie mu przyniosłam
miałam grzebać
w barwnym akwarium
obcych owoców
aby go zadowolić
wiedźma z dawnych lat
pilnowała
by stało się zadość
jej oczekiwaniom
chciał pokazać wizję
swojego raju
prowadzał ją za rączkę
po drodze dając
znaki kochankom
mówił że mogę być z nim
do końca życia
zorientowałam się
że ma zamiar
mi je odebrać
uciekłam w aranżowany
krąg piekła
zostały mi senne koszmary

31.03.2022r.

HIERARCHIA RODZINNA

Ja nic nie chcę
do niczego nie mam prawa
nic mi się nie należy
godni zachwytu ci
co mną poniewierają
opowiadam bzdury
zawsze winna
godna pogardy
pusta lalka
lafirynda egzaltowana
powinnam zasłaniać twarz
by nie drażnić innych
bo osłabia ich
nienawiść do mnie
milczeć
nie jeść nie pić nie wydalać
aby nie sprawiać kłopotu
inni są jak motyle
budzą ekstazę rozmarzenia
u wielkich i godnych
w rodzinie
nie do zniesienia jest
że wciąż żyję
mimo odmowy leków
na nadciśnienie
przez pół wieku
umierania
z głową w klozecie
Ja sól w oku
wielu
pochylę drzewo z kozą
czarna owca
co weszła w paradę
tym co im się należy
opór podlega opinii
o chorobie psychicznej
rozpowszechnianej
publicznie
w razie potrzeby
można mnie zdyskredytować

31.03.2022r.

W CELI ŚMIERCI

Z piekielnego kociołka
ogniska rodzinnego
umknęła
pod opiekuńcze skrzydła
na boski Olimp
zalała ją zawiść ludzka
obietnicą wypalenia oczu
zniszczenia iskry życia
którą niosła
uciekła w ostatniej chwili
sprzed śmiertelnej sieci
zastawionej na nią
pociągiem relacji
Zakopane – Warszawa
strącano ją w przepaść
dławiono oddech
ostrze zatrzymało się
na jej gardle
gdy padała pod ciosami
kopano ją
wybranki Koryntu
prześmiewczo
otaczały ją kręgiem
roztrzaskiwano świętą czarę
jej domu
tak spędziła 10 lat
w celi śmierci
wyczołgała się resztką sił
pod groźbą zabicia

7.04.2022r. Zakopane – Warszawa

ŚWIETLANE CZASY

Pracą łączyła
świt z nocą
jak ten chory student
oglądający świat
z sutereny
w strasznej powieści
ukradkiem pochłanianej
w dzieciństwie
szukała wtedy
miejsca dla siebie
ale z pożółkłych stron
owiała ją groza
choć to nie mogło być
jej udziałem…
teraz harówką
wypełniała swój los
nie starczało na jedzenie
suchy chleb i ubrania
chylkiem wyciągała
ze śmietnika
aż przyuważyły ją
pogardliwe oczy
zaparła się ze wstydu
niosła w sobie
dumną misję
walki o przeżycie
wokół widziała
znakomite prosperity
nowych czasów
losy upadłych
otaczanych opieką
i takich
co z eleganckich stołków
sięgali po wspomożenie
wreszcie stanęła w kolejce
po przetrwanie
swoją udrękę ponad siły
wspierała kolekcją
zużytych długopisów
którymi zapisywała
swoje życie
splawili ją
odebrali złudzenia
zrzucili z siebie
wszelką powinność
wybiegła z płaczem
gdy chcieli ją dobić
na obronę miała tylko
swój rodowód i poezję
a to nikogo nie obchodziło
na barkach dźwigała
bezwzględne prawa
gospodarki rynkowej
wolnej ojczyzny
za jej niewolniczy los
a obiecywali
świetlane czasy

10.04.2022r.

FRAJERSTWO

Naznaczona do likwidacji
w ramach zwalczania
konkurencji
drążenia własnych karier
wypędzona poza nawias
życia
domu rodzinnego
pośród grzmotów i piorunów
strzelających jak z bata
zapragnęła spełnienia
marzeń pod niebo
ludzie zapędzili ją
do bydlęcej zagrody
rozeszła się fama
o jej bezradności
wobec przemocy i pogardy
odruchy jej serca
nazwano frajerstwem
krowy zagnały ją
w róg obory
czuła jak atypowe zady
oblewają ją ich zawartością
uchylała twarz by się chronić
wdrapywała się
w cuchnącej ciemności
po szczeblach diabelskiego koła
na hollywoodzkie szczyty
widziała jak gwiazdy
sypiąc skry zjeżdżały
w eleganckich szpilkach
w dół po poręczy tego przybytku
otoczyła ją cisza
za zatrzaśniętymi
przed nią drzwiami
poszła gwiezdnym śladem
znów znalazła się
w obejściu dla zwierząt
czuła na swoim ciele
ich rozwierające się zadki
odwracały głowy do tyłu
by upewnić się
że trafiają celnie
czasem wracała
przespać się do domu
w czystym łóżku
i odkrywała
za kołnierzem
resztki krowich placków

14.04.2022r.

ORBITY SZCZĘŚCIA

Uczyła się świata
szukając marzeń
jak szczeniak
odtrącany kopniakami
w błoto
spychana w ciemne kąty
na obraz piękna
budzącego zawiść
pragnęła miłości
zgniatana wrogością
łapała
okruchy szczęścia
jak pojedyncze
krople nieba
wtedy
gdy porwał ją na ręce
zza progu
i tańczył z radości
po zakręconych orbitach
albo kiedy spadł deszcz
spełnienia
on odnalazł ją
wydobył z unicestwienia
i rozniósł jej poezję
dźwiękami muzyki
serca drganiami
wbrew ludzkim wyrokom
zaznała lotów
na orbitach szczęścia

16.04.2022r.

STRACH

Przyczaił się skulony
nabrzmiewa
boleśnie łzami
czasem udaje że zniknął
ale czuję łopotanie serca
zamiera jak wąż
by strzelić jadem
w szczelinę mojego
odzyskanego cudu życia
sączy w moje myśli
świadomość końca
strach co zagnieździł się
we mnie z woli ojca
by pozbawić mnie istnienia

22.04.2022r.

Translate »