Pracą łączyła
świt z nocą
jak ten chory student
oglądający świat
z sutereny
w strasznej powieści
ukradkiem pochłanianej
w dzieciństwie
szukała wtedy
miejsca dla siebie
ale z pożółkłych stron
owiała ją groza
choć to nie mogło być
jej udziałem…
teraz harówką
wypełniała swój los
nie starczało na jedzenie
suchy chleb i ubrania
chylkiem wyciągała
ze śmietnika
aż przyuważyły ją
pogardliwe oczy
zaparła się ze wstydu
niosła w sobie
dumną misję
walki o przeżycie
wokół widziała
znakomite prosperity
nowych czasów
losy upadłych
otaczanych opieką
i takich
co z eleganckich stołków
sięgali po wspomożenie
wreszcie stanęła w kolejce
po przetrwanie
swoją udrękę ponad siły
wspierała kolekcją
zużytych długopisów
którymi zapisywała
swoje życie
splawili ją
odebrali złudzenia
zrzucili z siebie
wszelką powinność
wybiegła z płaczem
gdy chcieli ją dobić
na obronę miała tylko
swój rodowód i poezję
a to nikogo nie obchodziło
na barkach dźwigała
bezwzględne prawa
gospodarki rynkowej
wolnej ojczyzny
za jej niewolniczy los
a obiecywali
świetlane czasy
10.04.2022r.