Nie będę siedzieć w domu,
gdy na dworze się chmurzy.
Ja chcę z wiatrem
pędzić w burzy.
Pokazać tym chmurzyskom
burym nad górami!
Wyjdźmy mamo razem.
Zobaczysz, nie zmokniesz,
bo ja krople deszczu
poodbijam rękami.
Dzień: 2023-02-05
SMRECZYŃSKI STAW
Przedzierały się dzieci
w górę, po kamieniach.
Zgrzane, zmęczone.
Ciągle las i prócz lasu nic nie ma.
Nagle spojrzały olśnione.
Smreczyński Staw zadumany,
pośród świerków ukryty.
Zamknął w sobie
nieba trochę i skaliste szczyty.
LILIA ZŁOTOGŁÓW
Rozsypało się słońce
cieniem liści pod reglami.
Lepiężnika główki lśniące
wyjrzały spod ziemi.
Jeszcze tylko to wzniesienie pokonamy.
I będziemy zaraz w Małej Łące.
Napęczniała deszczem chmura
z nagła przysłoniła słońce.
Wtedy spośród skał i trawy,
niby zjawa purpurowa,
wyłoniła się przed nami
piękna Lilia Złotogłowa.
Taki widok zmierzchający,
czarodziejski w nas pozostał
jako ślad tej wycieczki.
HALNY
Halny wicher,
jak rozbójnik,
w Tatrach się panoszy.
Pochowały się zwierzęta.
Kot przymrużył oczy.
Wiatr góralski
dziś się bawi.
Z drogi zejść mu trzeba.
Trzeszczy chata Sabałowa.
W pas chylą się drzewa.
Wszystko tańczy zbójnickiego,
tak jak on zaśpiewa.
POTOK W TATRACH
Szemrze woda
w górskim strumieniu.
Niesie z sobą
chłody leśnych cieni.
Skacze woda
po kamieniach wesoło.
Rozbryzguje
krople słońca wokoło.
Szumi potok
głośno jak wodospad.
Błyska z nagła
srebrną łuską pstrąga.
Aż się nagle zatrzymuje
wśród cienia.
I wypełnia się,
jak oczy, zielenią.
MGŁA
Za szybą biało, biało.
Mleczne niebo spłynęło na ziemię.
Powiedz mamo:
co się stało z górami?
Zniknął Giewont
i lasy pod Reglami.
Tylko łąka została
z góralskimi chatkami.
Nic się nie martw, kochanie.
To pogoda takie figle płata.
Giewont we mgle utonął,
białej jak wata.
JESIEŃ W TATRACH
Rozrzuciła jesień
barwy żółte i różowe
po bukowym lesie.
Ponad nimi
stromą ścianą,
mgłą zasnuty, oddalony
Giewont stoi.
To wojownik w szarej zbroi,
pośród skał uśpiony.
Niby tarcze,
w błękit zwrócone,
wzniosły swoje szczyty
Wierchy Czerwone.
A na dole stanął,
przy wysokiej sośnie,
rycerz Artur złotowłosy
i mówi, że prędko urośnie.
DOLINA BIAŁEGO
W dolinie Białego
buki się zielenią.
Biało się w potoku
górskie wody pienią.
Światło się w nich odbija
jasnym blaskiem.
Toczy woda kamyki
z cichym trzaskiem.
Wystawimy buzie do słońca.
Usiądziemy na kłodzie drewnianej.
Odetchniemy od zmęczenia i gorąca.
Potem znów ruszymy dalej.
U wylotu Doliny Białego,
z małego domku pani
da nam bitą śmietanę
z poziomkami.
MATKA JEZUSA
Doskonała
mniejsza od Niego
toruje Mu drogę
do przeznaczenia
osłania miłością
On po prostu umierał
i cierpiał
jej serce rozrywał
powtarzający się
wybuch rozpaczy
osłaniała Go
własną piersią
musiała wszystko
wytrzymać
18.11.2019r.