LILIA ZŁOTOGŁÓW

Rozsypało się słońce
cieniem liści pod reglami.
Lepiężnika główki lśniące
wyjrzały spod ziemi.
Jeszcze tylko to wzniesienie pokonamy.
I będziemy zaraz w Małej Łące.
Napęczniała deszczem chmura
z nagła przysłoniła słońce.
Wtedy spośród skał i trawy,
niby zjawa purpurowa,
wyłoniła się przed nami
piękna Lilia Złotogłowa.
Taki widok zmierzchający,
czarodziejski w nas pozostał
jako ślad tej wycieczki.

JESIEŃ W TATRACH

Rozrzuciła jesień
barwy żółte i różowe
po bukowym lesie.
Ponad nimi
stromą ścianą,
mgłą zasnuty, oddalony
Giewont stoi.
To wojownik w szarej zbroi,
pośród skał uśpiony.
Niby tarcze,
w błękit zwrócone,
wzniosły swoje szczyty
Wierchy Czerwone.
A na dole stanął,
przy wysokiej sośnie,
rycerz Artur złotowłosy
i mówi, że prędko urośnie.

DOLINA BIAŁEGO

W dolinie Białego
buki się zielenią.
Biało się w potoku
górskie wody pienią.
Światło się w nich odbija
jasnym blaskiem.
Toczy woda kamyki
z cichym trzaskiem.
Wystawimy buzie do słońca.
Usiądziemy na kłodzie drewnianej.
Odetchniemy od zmęczenia i gorąca.
Potem znów ruszymy dalej.
U wylotu Doliny Białego,
z małego domku pani
da nam bitą śmietanę
z poziomkami.

Translate »