Nie uchwycę cię kurczowo
choć wzburzasz moje myśli
nawet jeśli zniknie
wszelki ślad po tobie
Nie wciągniesz mnie
Tylko porzykro
że po nas wokół
wszystko jakby
nigdy nic
Miesiąc: maj 2015
PRZETRWANIE
Choćby był jak ziarno
nie tak wielki jak jest
przygarnął mnie
nie opuścił
wsparci na sobie
– przetrwamy
DIALOG
Nie oswoiłam myśli
skulona ze strachu
nie mogę się do nich
zbliżyć
to musi trwać
czuję – zabraknie mi czasu
A ty jak się czujesz
bez drzewa pod oknem ?
Ano jak bez drzewa…
Wiatr wyrwał jego korzenie
wprost z serca
patrzę w dal za oknem
strugi deszczu
bólu strumienie
ODETCHNĘ
Otocz mnie nocą
miękką przejrzystą
bez zakamarków dnia
rozjarzonych nienawiścią spojrzeń
wtopię się w jej przestrzeń
ciemność wymaże
grudy słów
– odetchnę
WYPŁYNĘ
Próbuję wyrwać
z piersi czarne
gniazda strachu rozpaczy
powietrze jest głębokie
wypłynę
chwytam chwile
jak oddech
pogrążona
w otchłani lęku
Jacyś oni
szepcą z niesmakiem-
-patrzcie na jej paznokcie
jak czerwony jest
na nich lakier
Czytaj dalej WYPŁYNĘ
NA PODOBIEŃSTWO SWOJE
Boże tak podobny do mnie
powiedz czy płaczesz
nad cierpieniem
pominiętym niemym…
Mój Jedyny
stworzyłeś mnie na obraz swój
kto cię przytula
gdy serce ci pęka…
Mój Wzajemny
jak odnajdujesz we mnie
swój sens…
Czy jestem Twoją nadzieją ?…
Ja obłok pyłu na drodze
Ty wierne odbicie
Wszechświata
Czy mogę być Twoim ratunkiem…
OBIECAŁEŚ
Jeszcze raz
zatrzymałeś siekierę w locie
jeszcze raz
zerwałeś głowę z torów
jeszcze raz
kij nie przebił oka
wstrzymałeś auto – o centymetr
ucięty palec – przyrósł
Błagam
nie mów że to ostatni raz
Obiecałeś zrobić to
jeszcze 77 razy
Czytaj dalej OBIECAŁEŚ
BRZASK
Ojcze Kolbe
ukołysz mnie
w kolebce swych ramion
bezpieczna w połach habitu
poczekam z Tobą
o brzasku wypuścisz mnie
w rozjarzone
światło nieba
SMS – NA POSTE RESTANTE
Piszę do Ciebie SMS-a
Jezu
abyś natychmiast
dostał wiadomość
i uratował mnie
w tym ułamku sekundy
który właśnie mija
Nie znam Twojego numeru
więc wyślę… na poste restante
Składam opuszki palców
ich odcisk
to numer do mnie
SPOTKANIE Z JEZUSEM
Wejdź w sen przeznaczenia
za oczu zielenią
jest brama żelazna
uchylona
wykuta ozdobnie
poznasz ją
Przedrzej się przez gęstwinę
kolczastych akacji
tych z dzieciństwa
dalej droga leśna
zacieniona
igliwie sosny
miękko wyciszy twe kroki
las ugnie się dookoła
wydłuż krok
wsłuchaj się
ktoś cię woła
tam z drzewa się wyłania
patrz biegnie na wprost ciebie
sosnowy promienieje
muskuły rzeźbione
Wejdź w bramę
nie cofaj się
choć ciernie cię ranią
wystartuj
w pół drogi
się spotkacie
On ciebie
ty Jego uchwycisz w ramiona
ODNAJDĘ
Janie Pawle II – Ojcze Święty
jednałeś nas z Bogiem w Rzymie
do nieba nie jest wiele dalej
może bliżej
przeniknę
do mieszkania na Franciszkańskiej
przytulę się do wnętrza istnienia
odkryję rwące tętno porzucenia
odnajdę swą godność w Jezusie
zapytam…
DZIAŁAJ
Twój gniew i nienawiść
są słuszne
nie wstrzymuj ich
Działaj
KONIEC
Jestem córką diabła
siostrą diabła
żoną diabła
matką…?!
Wśród krzyków
jak grzmoty
razów jak pioruny –
-chciałam być aniołem
Okoliczne czarty
używały sobie
kiedy nadstawiałam
drugi policzek
pasły się z doskoku
na anielskiej łączce
Teraz ostrzegam
-zanim podniesiesz rękę
-otworzysz usta
Uważaj !
To koniec
Nie zdążysz
Zamienię się w diabła…
WIZYTA
Ojcu – Jerzemu Ficowskiemu, kwiecień 2006 r.
Nieprawda że wszystko
jest poezją
gdyby tak było
siedzielibyśmy milcząc
jak ja teraz
złapana w sieć ciszy
wyrwana z topieli
niepotrzebnych słów
Zabłąkany promień
w bezkresie
myśli zaciśniętych
SENS
Ks. Janowi Twardowskiemu
Seledynowa ściana
pod nocną lampką
skrzynka myśli
w twardej oprawie
-podpora życia
w rogu tapczanu
mozolnie szukam drogi
a ty sens
przygważdżasz słowami
ŚLAD
Wziął w dłoń
jej myśl
zacisnął chmurą
jak promienie słońca
wystrzeliły błyskawicą
spopielały ślad został
NIE ODFRUWAJ
Mój oddech szamocze się
w popłochu
Chcę zastygnąć
powiedzieć mu
że możemy odpocząć
schronić w bezruchu
niech tak nie łopocze-
– to nieprawda
że musimy się spieszyć
Zwolnij
Zostań
Nie odfruwaj
ŚMIERĆ
Nie próbuje nawet straszyć
i tak wie że wszystko zagarnie
zjawia się
kiedy ja za próg
za dzień
za dwa tygodnie
jakby bała się
że ją rozpoznam
podejmę kroki
ostrzegę
Nie wykluczam więc
że jej twarz
jest mi dobrze znana
SEN O ZŁOTYM JAJKU
Odnalazłam je
w skurczu serca
przez sen
miało napis czy wzór
inkrustowany złotem
-to takie jajka tu mają ?
dojrzałam wewnątrz
złotą kaczkę
położę je na kaloryfer
niech się wylęgnie
poryw seca bez tchu
rozbił jajko
wypadło złote pisklę
łapiąc oddech
-kurczące się drobiny życia
podsunęłam mu rękę
zdążył wskoczyć
i prysnął
jak bańka mydlana
Czytaj dalej SEN O ZŁOTYM JAJKU
DRUGA STRONA PIEKŁA
Jak się dowiaduję
piekło ma drugą stronę
Po drugiej stronie piekła
jest fajnie
nie obowiązuje
rygor chodzenia w pionie
króluje prawo grawitacji
wyrocznia z meliny
jest niezawodną
deską ratunku
bywalcy napełnieni radością
śmieją się z czarnej rozpaczy
tych głupków
po przeciwnej stronie
-gdzie czasem podczołgują się
by znaleźć winowajców
Tam jest mrok i głuche bicie serca
ZAKLINANIE SZCZĘŚCIA

Trzeba wyrwać jedną rzęsę, spalić, splunąć trzy razy, przydepnąć – odprawić takie cygańskie sposoby, żeby zobaczyć co Magdzia dziś robiła… mówił tajemniczo tatuś i Magdalenka truchlała. Była wówczas około 6 letnią dziewczynką, drobną, chudziutką i przestraszoną. Tatuś w przypływie wściekłości wypędził ją z mieszkania na Białobrzeskiej, na ulicę. Krzyczał : „wynoś się z domu, won stąd.” Mała dziewczynka w szoku spełniła rozkaz ojca. Szła swoimi małymi stopkami przed siebie, bardzo długą ulicą Białobrzeską. Była mądrą dziewczynką. Myślała , że nie ma pieniędzy na jedzenie, nie będzie miała gdzie położyć się w nocy. Nie miała nikogo, kto by jej pomógł. Szła tak w przeraźliwym upodleniu. Wiedziała, że nie poradzi sobie sama. Po kilku godzinach wróciła ze spuszczoną główką. Wtedy właśnie tatuś odstawił to małe przedstawienie o magicznym wyrywaniu i paleniu rzęs. Albo kiedy tatuś wszedł do kuchni i wywijając rękami powiedział mamie Wandzie Ficowskiej, że wyczaruje masło. Magdalenka uświadomiła sobie w jakiej nędzy żyją skoro masło trzeba wyczarować, bo nie ma za co go kupić. Udało mu się – wytrząsnął z rękawa marynarki kostkę masła. To wyglądało na prawdziwe czary. Może dlatego jakiekolwiek ciężary spadały na barki Magdaleny Ficowskiej – Łuszczek, choćby „cały świat się sprzysiągł” zawsze spodziewała się cudu na końcu drogi, rano, za kilka dni …Ta nadzieja sprawiła, że przetrwała najstraszniejsze koleje losu, nie zgniotły jej ciężary niewyobrażalne…których odbicie znalazło się w jej poezji.
W 2010 r. Ukazał się jej kolejny tomik wierszy „Zaklinanie szczęścia”, są w nim wiersze napisane między 2006 r. – a 2010 r.
ZASKOCZENIE
Nie stało się
nic strasznego
jest nawet lepiej
niż było
tylko dostrzegła
w panice
że życie jej się
skurczyło
-za małe
-za krótkie
-poprute…
tyle kroków
oddechów
z czasu
jak mgła
spłynęło
ŹRÓDŁO
Jestem źródłem
płynącym tylko dla Ciebie
ochłodzę upalne promienie
zgaszę złe chwile
porwę w nurt życia
jestem strumykiem wody
dla Twoich
spragnionych ust
OCEAN
Niebieskim chłodem
otoczył jej zachwyt
dotknięcie odwzajemnił
milionem kropli
zapragnął
i porwał ją
przejrzystym błękitem
Hiszpania, lipiec 2002 r.
RZUCANIE KAMIENIAMI
Nosi na palcu
obrączkę
z dziesiątkiem różańca
chłodno
wyznacza granice
jej ton nie znosi
sprzeciwu
feruje wyroki
rzuca kamieniami
LILIA
Posadzono lilię
wśród mierzwy i błota
zapytała czy jest przydatna
stulając płatki
spływał po nich zapach
i kropla rosy
jak lza
Nie wiedziała
że jest darem
Otuliłam ją
miłością i zachwytem
FALA
Na brzegu spienionym
od wspomnień
znalazłam serce
z kamienia
zabiło
twardo gwałtownie
ślady twych kroków
spłukała fala
MAMIE
Nagle najważniejsza
słuchawka telefonu
żeby potwierdzić
– tak Ildefons natchniony
i takie ważne
że jesteś…
bo tego
nie mogę powiedzieć nikomu
gwiazdy w moim oknie
świecą jak w jego wierszach
MORZE
Krople wspomnień
jak morska bryza
zraszająca twarz
w upalny dzień
tęsknota pomiędzy
podmuchami wiatru
w szumie fal
między ziarenkami piasku