Autobus nafaszerowany
jak pieczeń rzymska
pędzi niebezpiecznym skosem
nie bacząc
na swój obraz
w przekroju
Miesiąc: kwiecień 2015
ODCISKI PALCÓW
Odróżniają cię od wszystkich
którzy są
pogubione na kartkach notesu
pasku od zegarka
niepodważalne
świadczą o tobie
twoje odciski palców
zachowane jak dotyk
łączą cię z tymi którzy jeszcze są
ROCZNICA
Dziś zapomniana rocznica
twojego serca
słuchałam jego bicia
więc wiem – serce się powtarza
jak zieleń brzozy
wyrosła ze źródła soków
z którego piliśmy
ich kropla krąży we mnie
poczułam jej spóźnioną gorycz
przyjdź
chcę oddać ją tobie
abyś mógł wypełnić
pustkę po sobie
zostawiłeś nas przecież
w połowie drogi
NA PODOBIEŃSTWO SWOJE
Boże tak podobny do mnie
powiedz czy płaczesz
nad cierpieniem
pominiętym niemym…
Mój Jedyny
stworzyłeś mnie na obraz swój
kto cię przytula
gdy serce ci pęka…
Mój Wzajemny
jak odnajdujesz we mnie
swój sens…
Czy jestem Twoją nadzieją ?…
Ja obłok pyłu na drodze
Ty wierne odbicie
Wszechświata
Czy mogę być twoim ratunkiem…
DO MATKI BOŻEJ Z FATIMY
Matko Boża okryta obłokiem
sznur korali przyniosłaś w dłoni
światło słońca zmieniłaś w tęczę
przystroiłaś nimi twarz dziewczęcą
Mario o Sercu Najczystszym
w Twoich oczach troska i smutek
z łzami zmieszałaś krople słońca
Twoje Serce cierniami przebite –
naszych grzechów
a korale to ziarna różańca
Święta Panno Fatimska w bieli
myśli chylisz zbolałe nad nami
niech Twa miłość cierpliwa ofiarna
od zatraty wiecznej nas ocali
LANSJERZY
Bez jutra
bez powrotu poprzez zgliszcza
na ramię zarzucili
swój żołnierski los
gnani przez krwawy
historii szlak
na jego końcu
było słowo – Polska
I ten się liczył czas
co trwał
I tylko TERAZ
gwałtem mogli sięgać gwiazd
I śmiercią wyrąbywać
sobie drogę
Urwisko 2006
Magdalena Ficowska – Łuszczek od dziecka uwielbiała tajemnicze kamienie – opale, niesamowite piękno opalizujących barw. Wtedy zaledwie przeczuwała ich istnienie w marzeniach. Tą wrażliwość na piękno i kolory odziedziczyła po swojej mamie – malarce Wandzie Ficowskiej. Widoczne jest to w jej wierszach, w których tworzy obrazy.
Złudzenia są jak bańki mydlane – płyną wśród obłoków też mieniąc się fioletem, czerwienią, błękitem dopóki nie pękną rozbryzgując się dookoła , odsłaniając brzydką rzeczywistość.
Pociągnęły Magdalenę Ficowską – Łuszczek swym pięknem – zwłaszcza gdy …ten Ktoś objął ją, Magdalenę z synem Arturem i powiedział : „kocham was – Okruszku i synu Okruszka”. Do tego był bardzo urodziwym mężczyzną, który porywał ją w ramiona i wirował z nią w powietrzu z radości na jej widok … przez kilkanaście lat. Dlatego, kiedy nagle pękła tęczowa iluzja Magdalena Ficowska – Łuszczek napisała tomik wierszy „Urwisko”, był rok 2006. Dała go sprawcy swych dramatycznych przeżyć w prezencie. Uśmiechnął się szelmowsko ze słowami : „trzeba było przyjść i powiedzieć – nie wygłupiaj się Ziółkowski, a nie od razu wydawać tomik.”
Jej znajoma ze Związku Literatów Polskich, gdy otrzymała ten zbiorek, oznajmiła : „ja nie miałabym odwagi zatytułować tomiku „Urwisko” „. O wstydzie, co za zbieżność słów, rzeczywiście „.urwiska” jakoś zawsze wdzierały się w otoczenie Magdaleny Ficowskiej – Łuszczek , jeszcze w czasie małżeństwa z Józefem Łuszczkiem i później.
PORYW
Poryw wiatru
rozdarł granicę
dwóch światów
runął w mój sen
zdmuchnął
poukładane chwile
wyrwał mnie
gwałtem na jawę
moje barki
przygniótł ciężar
URWISKO
Przestrzeń wezbrała czernią
czas napęczniał nieuchronnym
morze rzuciło się
niebu do gardła
ocaleni w czasie
znieruchomiali
– mała wypukłość piasku
złudzenie
przesypane ziarnko
po ziarnku
w urwisko po nas
WYZNANIE – O STWORZENIU ŚWIATA
Przybyli z różnych
gwiazdozbiorów
pokonali czarne dziury
drogi mleczne
przelecieli nad ziemią
pozbierali elementy
najpiękniejsze
– zrobili cię
tak powstał świat
– wyznał szeptem
SEN
Czas pomieszał kierunki
przyparł mnie do ściany
nieprzytomnym drżeniem
za barykadą zdarzeń
bezpowrotnych
diabelskie koło na chwilę
zatrzymane w chmurach
i znów odciąłeś się
ode mnie cieniem
z tą dziurą po drzwiach
spojrzeniem rozjarzałam ci drogę
oślepiony mrokiem
nie dostrzegłeś
moich zwęglonych oczu-
–
Czytaj dalej SEN
POD MUREM
Pozbierał patyki
którymi się podpierała
powbijał w serce
mówi że były ze stali
zalał je cementem
obojętności
mówi że to rezygnacja
eksplozje rozpaczy
są bezcelowe i irytujące
mur jest niewzruszony
Skuliła się
po drugiej stronie
GŁADKA STRONA POWIETRZA
Patrzyła sponad
wyrosłej w niej próżni
paznokcie jej
ślizgały się po gładkiej
stronie powietrza
na zewnątrz
wszystkiego wokół
mijali ją
wtopieni w tło
zbierała siły
by uderzyć
aż uwolni ją
spazmatyczny oddech
powietrza
UPADEK
Tej nocy zwiedziłam
mój dom pochylony
ukośnie do ziemi
ślady kroków
na zniszczonej podłodze
zsuwały się nieuchronnie
w przepaść
chyboczące się sprzęty
groziły zawaleniem
za zamkniętymi drzwiami
mroczniał ogród
którego ogarnąć
nie mogłam
przez okna
zaglądał las
trzymając zardzewiałe klucze
już wiedziałam
że nie podźwignę
domu z upadku
obudziło mnie
łomotanie serca
CIAŁO
Jej marzenia miały ciało
jak bożek grecki
były o krok
jedwabiste jak
rozgrzany piasek
szeptały
w szumie fal
zasłoniła je burza czarna
jak spalone zgliszcza
ciało rażone czasem
marzenia posiekane deszczem
płyną po twarzy spopielałej
DRUGA STRONA KSIĘŻYCA
Odkrywam je
w szczelinach czasu
napływa falą
z rozwarstwionych wspomnień
rozbłyskuje
w mozolnej szarości
przetrwania
Myślałam że go tam nie ma
czaiło się
pod warstwą niebytu
w pół myśli
poczułam jego strumień
spragniona
przytulam się do szczęścia
jak do nieznanej
strony księżyca
DZIKIE RÓŻE
Deszcz zatrze ślady
nikt się nas nie domyśli
odwiedzę twój sen nad ranem
opowiem naszą nieobecność
wyrosną z niej dzikie róże
opadnie nas zapach niespełnienia
POWIERZCHNIA CZASU
Powierzchnia czasu
niezmieniona
rozciągnięta
między początkiem
pamięci a teraz
za daleko
by sięgnąć tam ręką
wszystko zapisane
niezliczoną ilością cyfr
otula mnie
szczelnie skórą
pozornie nieruchome
otoczenie
przesuwa się jak film
powierzchnia czasu
narasta
do kresu światła
KRZYK
Wyciągam myśli
do samego nieba
-świat ogarnia
krzyk rozpaczy
WYROK
Panowie sędziowie
staję przy ońcu
najdłuższego stołu
na początku życia
z pochyloną głową
Czekam na wyrok
Milczycie
Staram się odczytać go
z waszych spojrzeń
Spuszczacie oczy
Odwołuję się do
Wyższej Instancji
Mówicie że to Wy
Ja się nie godzę!
Umywacie ręce
Czytaj dalej WYROK
ŚCIANA
Niepowstrzymane
krople czasu
pomnożone przez tysiące dni
rozdzieliły ich ścianą
zegarki chlaśnięciem
wskazówek
zlizują sekundę po sekundzie
wyrok ostateczny
pulsuje w skroniach
skapują po ścianie
zimne głuche
nienasycone
kropla po kropli
spłukały jego miłość
do niej