SPOTKANIE Z JEZUSEM – MEETING WITH JESUS

SPOTKANIE Z JEZUSEM
Wejdź w sen przeznaczenia
za oczu zielenią
jest brama żelazna
uchylona
wykuta ozdobnie
poznasz ją
Przedrzyj się przez gęstwinę
kolczastych akacji
tych z dzieciństwa
dalej droga leśna
zacieniona
igliwie sosny
miękko wyciszy twe kroki
las ugnie się dookoła
wydłuż krok
wsłuchaj się
ktoś cię woła
tam z drzewa się wyłania
patrz biegnie na wprost ciebie
sosnowy promienieje
muskuły rzeźbione
Wejdź w bramę
nie cofaj się
choć ciernie cię ranią
wystartuj
w pół drogi
się spotkacie
On ciebie
ty Jego uchwycisz w ramiona

MEETING WITH JESUS
Enter the dream of destiny
behind the green of eyes
there is an iron gate
half-open
decoratively forged
you will recognize it
Get through the thicket
of thorny acacias
the ones from the childhood
then the forest road
shady
pine needles
will mildly soften your steps
the forest around will bend
lengthen your step
listen
someone is calling you
there he emerges from the tree
look he’s running straight to you
pined gleaming
sculpted muscles
Enter the gate
do not move back
although the thorns are hurting you
start
half-way
you will meet
He will catch you
and you will catch Him in your arms

KONIEC – THE END

KONIEC
Jestem córką diabła
siostrą diabła
żoną diabła
matką…?!
Wśród krzyków
jak grzmoty
razów jak pioruny –
-chciałam być aniołem
Okoliczne czarty
używały sobie
kiedy nadstawiałam
drugi policzek
pasły się z doskoku
na anielskiej łączce
Teraz ostrzegam
-zanim podniesiesz rękę
-otworzysz usta
Uważaj !
To koniec
Nie zdążysz
Zamienię się w diabła…

THE END
I am the devil’s daughter
devil’s sister
devil’s wife
mother…?!
Among the screams
like thunders
blows like bolts –
-I wanted to be an angel
Local demons
indulged themselves
when I turned
the other cheek
they fed on and off
on the angelic meadow
Now I warn
-before you raise your hand
-open your mouth
Beware !
This is the end
You won’t have time
I’ll turn into devil…

NIE ODFRUWAJ – DON’T FLY AWAY

NIE ODFRUWAJ

Mój oddech szamocze się
w popłochu
Chcę zastygnąć
powiedzieć mu
że możemy odpocząć
schronić w bezruchu
niech tak nie łopocze-
– to nieprawda
że musimy się spieszyć
Zwolnij
Zostań
Nie odfruwaj

DON’T FLY AWAY

My breath scraps
in panic
I want to congeal
tell him
that we can rest
hide in quiescence
don’t flap like that-
– it is not true
that we must hurry
Slow down
Stay
Don’t fly away

WILKI

Magdalena Ficowska-Łuszczek – poetka. Urodzona w Warszawie, dziesięć lat mieszkała i tworzyła w Zakopanem. Członek Związku Literatów Polskich, laureatka ogólnopolskich konkursów poetyckich, trzykrotna stypendystka Ministerstwa kultury i Sztuki. Debiutowała w 1977 r.

Wilki 2019

w tygodniku studenckim „ITD”, publikowała wiersze w prasie literackiej : w ”Kulturze”, „Literaturze”, „Odrze”,”Poezji”, „Nowym Wyrazie” oraz „Katoliku”, „Dunajcu”, „Gazecie Krakowskiej”, a także w „Świerszczyku” i „Płomyczku”. Ukazały się jej tomiki poezji : „Serce się powtarza” – Nowy Sącz 1984 r., ”Wzburzony sen” – Wydawnictwo Literackie w Krakowie 1987 r., ”Nefertari – obłok pyłu na drodze” -Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 1999 r., „Na podobieństwo swoje” – Warszawa 2000 r., „Urwisko”-Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 2006 r., „Zaklinanie szczęścia” – Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 2010 r., „Gniew motyla” Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 2014 r., „ Jak Feniks z popiołów” – Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 2017 r.,”Wiersze Wybrane SELECTED POEMS” – Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 2017r., „Rajski ptak” – Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 2018r. Oraz ten tomik: „Wilki”- Wydawnictwo Miniatura w Krakowie 2019r.

Wydała też baśnie i wiersze dla dzieci : „Tatrzańskie Opowieści” – wydawnictwo Elgros w Warszawie 1999 r., „Wielka wróżka”- Toruń 1993 r., „Orzeszek” -wydawnictwo Elgros w Warszawie 1999 r., „Powrót Wielkiej Wróżki” – wydawnictwo Elgros w Warszawie 2000 r. Od 1991 r.

Współpracowała z redakcją Literacką 2 Programu Polskiego Radia jako autorka słuchowisk i miniatur poetyckich. W 1997 r. Została zaliczona przez paryskie wydawnictwo TEMOINS w poczet czterdziestu czterech czołowych współczesnych poetów polskich – wiersze Magdaleny Ficowskiej-Łuszczek opublikowano w wydanej we Francji „Antologii poezji polskiej 1975- 1990” obok utworów Czesława Miłosza i Wisławy Szymborskiej.

W Bułgarii w „Antologii nowej polskiej poezji” z 2006 r. Borysa Dankowa umieszczono jej wiersze.

W Polsce umieszczono Poetkę w leksykonie Lesława Bartelskiego „Polscy pisarze współcześni 1939-1991”, Wyd. Naukowe PWN oraz w „Antologii Tysiąclecia – Poezja Polska” Aleksandra Nawrockiego, wyd. IBIS, 2002r. Tomiki Magdaleny Ficowskiej – Łuszczek znajdują się w Bibliotece Nobla w Sztokholmie i w Bibliotece Papieskiej w Watykanie.

Wilki 2019

Wilki… Ta historia wydarzyła się naprawdę. Choć może łatwiej byłoby ją wymyślić. Czy było to spotkanie z dzikimi zwierzętami u wejścia do Doliny Strążyskiej ? Obawiam się, że nie. Raczej zaatakowały mnie dwa szkolone wilczury, przysłane tam przez jedną z wielu zawiedzionych kobiet. Nie mogły mi darować, że sprzątnęłam im sprzed nosa ówczesnego idola, jakim był Józef Łuszczek. Po prostu ktoś poszczuł psy na mnie. To były dwa owczarki niemieckie. Zjawiły się bezszelestnie przy wejściu do doliny Strążyskiej. przywarły pyskami do ziemi. Wyszczerzyły zęby, bezgłośnie. Oba były nieruchomo wpatrzone we mnie. Sprężone do skoku, identycznie jakby wzdłuż niewidzialnej linii przed nimi. Cofałam się po kilka centymetrów. odwrócona do nich przodem. Starając się omijać wzrokiem ich oczy wściekle utkwione we mnie. To był biały dzień, słoneczny. Może koło południa. Wiedziałam, że walczę o życie i za moment mogą rozerwać mnie ich kły. W tym czasie chodnikiem w kierunku Drogi pod Reglami, minęła mnie jakaś para młodych jak ja ludzi. Później jakiś młody turysta. Wszyscy udawali, że mnie nie widzą. Myślałam, że mnie uratują, przepłoszą atakujące mnie psy. Niestety nie. Dziwne było to, że dzikie bestie wcale nie były nimi zainteresowane, jakby nikogo poza mną nie było. Instynktownie wiedziałam, że nie mogę przyspieszyć, ani odwrócić się do nich plecami. Byłam przerażona, trwało to w nieskończoność. Wreszcie przekroczyłam jakąś granicę uwagi psów. Może dlatego, że dotarłam do pierwszego domu przy ulicy Strążyskiej. Zwierzęta ulotniły się. A ja odwróciłam się i szybkim krokiem poszłam do swojego mieszkania na Osiedlu Kasprusie. Po latach, już w Warszawie oglądałam w telewizji wilki pojawiające się na obrzeżach miast w Polsce. Wyglądały tak jak te dwa chcące mi skoczyć do gardła wilczury. Podobno psy wydają dźwięki, a wilki atakują bezgłośnie. Jeśli tak, to były jednak dzikie wilki spod Tatr.

 

Pamiętam w tle tego zdarzenia, czerwone auto mojego męża, widywane tam pod nieznanymi mi chałupami góralskimi. To była tylko jedna z prób zlikwidowania mnie, czyli przeszkody do przejęcia tego „skradzionego im skarbu” jakim był dla wielu, mój mąż-Mistrz Świata w narciarstwie klasycznym, Józef Łuszczek. Przez 10 lat mojego przemykania się wilczymi jarami nienawiści, u stóp tatrzańskich szczytów, żyłam na osiedlu zwanym „Akwarium”. Podobno mieszkały tam „grube ryby”, a wiadomo ryby milczą. Jednak przez ostatnie lata mojego małżeństwa, każdy mój powrót do domu, osaczało ujadaniem, biegnące za mną stado osiedlowych psów. Zjawiały się wtedy jak spod ziemi. Zawsze widziałam nieruchomo wpatrzone we mnie stare, wrogie twarze z okien na parterze, sąsiednich budynków osiedla. 

Dziwne, że te watahy, pozornie bezpańskich psów, nie atakowały innych mieszkańców osiedla. Udawałam, że tego nie zauważam, kiedy z duszą na ramieniu, każdego dnia, przechodziłam przez podwórze do drzwi swojej klatki. Po opisanym w wierszu „Wilki” spotkaniu z wilczurami spod Regli, nigdy więcej nie poszłam do Doliny Strążyskiej. Te wilki patrzyły mi prosto w oczy. Znały swój cel, wskazany przez właścicieli. Mój udany odwrót był ocaleniem życia. Naturalnie zdarzali się też dobrzy ludzie. Jedną z nich była pani Gienia z przedszkola Artura, przy ulicy Strążyskiej. Pewnego razu, kiedy przyszłam odebrać synka. Spojrzała mi prosto w oczy i szepnęła: „niech pani nikomu nic nie mówi, bo ludzie tylko się cieszą.” Skinęłam tylko głową. Milczałam, ale na zawsze ta przedszkolanka pozostała w moim sercu. Nie jestem już pewna, może te wilki, które zaatakowały mnie u wejścia do Doliny Strążyskiej, to były dzikie wilki z tatrzańskich lasów. Ale wyglądały jak tresowane owczarki niemieckie.

ŚMIERĆ – DEATH

ŚMIERĆ

Nie próbuje nawet straszyć
i tak wie że wszystko zagarnie
zjawia się
kiedy ja za próg
za dzień
za dwa tygodnie
jakby bała się
że ją rozpoznam
podejmę kroki
ostrzegę
Nie wykluczam więc
że jej twarz
jest mi dobrze znana

DEATH

She does not even try to scare
she knows she’ll get it all anyway
she appears
when I get out
in a day
in two weeks
as though she was scared
I might recognize her
take steps
warn
So I do not exclude
that her face
is well known to me

STRZĘPY CZASU – SCRAPS OF TIME

STRZĘPY CZASU

Rzucona
we wzburzoną
otchłań życia
miotana wichrem
jak korek na wodzie
chwytała
dryfujące strzępy czasu
cisza przepływała
z szumem
uderzając
o brzeg myśli

SCRAPS OF TIME

Thrown
into the stormy
abyss of life
tossed by gale
like cork on water
she caught
drifting scraps of time
silence flew
with swoosh
hitting
against the shore of thought

MGŁA – MIST

MGŁA

Przedarła się
przez zasłonę mgły
niepokój uderzył
w nią falą
dławiąc istnienie
niepewnie stawiała kroki
w grząskich pokładach
samotności
za przepierzeniem strachu
rozciągała się
nieznana przestrzeń
dźwigała ciało
podzielone
na włókna
zastygłe
w przerażeniu

MIST

She broke through
the veil of mist
anxiety
hit her with a wave
smothering existence
she made precarious steps
in the miry lodes
of loneliness
behind the partition of fear
there stretched
unknown space
it carried the body
split
into fibers
congealed
in horror

SEN O ZŁOTYM JAJKU – DREAM ABOUT A GOLDEN EGG

SEN O ZŁOTYM JAJKU

Odnalazłam je
w skurczu serca
przez sen
miało napis czy wzór
inkrustowany złotem
-to takie jajka tu mają ?
dojrzałam wewnątrz
złotą kaczkę
położę je na kaloryfer
niech się wylęgnie
poryw serca bez tchu
rozbił jajko
wypadło złote pisklę
łapiąc oddech
-kurczące się drobiny życia
podsunęłam mu rękę
zdążył wskoczyć
i prysnął
jak bańka mydlana

DREAM ABOUT A GOLDEN EGG

I found it
in a heartbeat
in my sleep
it had an inscription or pattern
inlaid with gold
-so they have such eggs in here ?
I spotted inside
a golden duck
I’ll put it on the radiator
let it hatch
an elation of heart without breath
broke the egg
a golden nestling fell out
catching breath
-shrinking molecules of life
I offered it a hand
it managed to jump
and sprinkled
like a soap bubble

DRUGA STRONA PIEKŁA – THE OTHER SIDE OF HELL

DRUGA STRONA PIEKŁA

Jak się dowiaduję
piekło ma drugą stronę
Po drugiej stronie piekła
jest fajnie
nie obowiązuje
rygor chodzenia w pionie
króluje prawo grawitacji
wyrocznia z meliny
jest niezawodną
deską ratunku
bywalcy napełnieni radością
śmieją się z czarnej rozpaczy
tych głupków
po przeciwnej stronie
-gdzie czasem podczołgują się
by znaleźć winowajców
Tam jest mrok i głuche bicie serca

THE OTHER SIDE OF HELL

As I learn
hell has the other side
On the other side of hell
it’s cool
The rigor of vertical walking
does not apply
the law of gravity reigns
the oracle of a den
is an infallible
pis aller
patrons filled with joy
laugh at the dark despair
of those fools
on the opposite side
-where they sometimes crawl
to find the culprits
There is the darkness and dull heartthrob

Translate »