TO TYLKO WRAŻENIE

Wykluta ze strachu
umierała
w nieludzkim bólu
z głową w klozecie
lekarze odmawiali pomocy
jedni parskali śmiechem
inni mówili że to bzdury
najbliźsi nazywali to
jej trudnym charakterem
udawali że tego nie ma
błagalny szept o litość
powodował zryw okrucieństwa
jakby chcieli ją dobić
więc już nie prosiła
po pół wieku walki ze śmiercią
uzdrowiono ją przypadkiem
lekiem na nadciśnienie
ktoś się zaśmiał :
-masz mocne żyły
bezduszni zadowolili się
spełnieniem –
zostawiając jej resztkę życia
już bez jej piękna i młodości
jest szczęśliwa jak nigdy
tylko kiedy słyszy
oczerniające ją opinie
traci oddech
przecież nie jest nieśmiertelna
tylko robi takie wrażenie

1.01.2022r.

MATRIX ZAGŁADY

Obolała jak ranne zwierzę
ukryłam się
za czarną ciszą
wyłączonej komórki
znienacka dopadły mnie
oszczercze macki
rodzinnej obmowy
pletli jej pajęczą sieć
wokół mnie od zarania
rozprzestrzeniała się
przez powtarzalność
celem było
wyeliminowanie konkurencji
ze sceny świata
nie broniłam się
by nie zranić oprawców
zaszczuta i poharatana
ocaliłam resztki
życia i marzeń
nagle usłyszałam
że MATRIX ZAGŁADY
moich darów Bożych
nadal obowiązuje
w świadomości społecznej

2.01.2022r.

LIVE PLAN

Piękno życia
kwiatów jabłoni
tchnień kolorów
linii krajobrazów
robale potomstwa
przydatne
w wizjach spełnienia
Władca napełniający
puste wydmuszki
ich ciał
wedle uznania
strachem –
budzącym okrucieństwo
odrzucenie
lub podłością przetrwania
w nimbie zachwytów
co za problem
to taki LIVE PLAN

6.01.2022r.

MOJE ZWYCIĘSTWO

Ciśnięto mnie w życie
z marnym przydziałem
wbrew oczekiwaniom właścicieli
więc skazali mnie na kasację
w białych rękawiczkach
kurczowo trzymałam się złudzeń
mimo zmasowanych działań zagłady
wyczołgiwałam się na powierzchnię
ciało omdlałe zwisało na krawędzi
strach strącał w czarną otchłań
błagalnie wznosiłam spojrzenie :
Boże nie wiem czy jeszcze wytrzymam
do jutra do dziś do tej chwili
spuszczano wodę po moim istnieniu
w kloace ludzkiej podłości
to ludzie zgotowali mi ten los
dopięli moją śmierć na ostatni guzik
wtedy Jezus podniósł mnie z martwych
i dał mi ZWYCIĘSTWO
ot tak w jednej chwili

8.01.2022r.

MOJE NARODZINY

To było jak przebicie
w skrzynce
wysokiego napięcia
ich ambicji
usuwali zagrożenie
wszelkimi sposobami
dławiąc moc istnienia
bezbronnej kruszyny
niszcząc jej siłę przebicia
żeby ich nie przerosła
mieli już rozpisane role
między siebie
dla niej zostawili gniew
poniżanie i nienawiść
oglądała świat
zza ściany przerażenia
To mój los zapisano
na tej ścianie

9.01.2022r.

DZIEŃ ODWIEDZIN

Czuję w nozdrzach
chłodny strumień ulgi
napływający przestrzenią
tak jak mój czarny koń
z dzieciństwa
kiedy porwał mnie galopem
na oklep między drzewa
chłostające moją twarz
był piękny a ja ocalałam
Dziś miałam dzień odwiedzin
Leonardo zajrzał do celi
mojego życia
przez żelazne pręty okienka
od razu go rozpoznałam
po spojrzeniu i brodzie
otulającej zakratowany
obraz świata
sprawdzał czy u mnie jest ok.
Nie wszedł z braku drzwi
Przypomniał o sobie motyl
próbujący napić się nektaru
z kwiatków na moim
dziewczęcym kostiumie
wśród marzeń
nadmorskiej plaży
Odfrunął na moją myśl :
no zmykaj mój mały
Zjawiło się jeszcze paru
miłych gości z przypomnień
Podobno czekają na mnie
po tamtej stronie

10.01.2020r.

CZŁOWIECZEŃSTWO

Byłam głodna
nie daliście mi jeść
spragniona
nie daliście mi pić
patrzyliście z niesmakiem
jak umierałam
bo odmawialiście
mi ratunku
wśród oszczerstw i szyderstw
odbierających mi dobre imię
byliście zaspokojeni
w swoim okrucieństwie
musiałam wszystko wytrzymać
jakbym była nieśmiertelna
każde odrzucenie
było jak następny
należny mi cios pogardy
to było nieludzkie

14.01.2022r.

Z LEGENDĄ PRZEZ ŚNIEŻYCĘ

Szturchana
kopniakami
nienawiści ludzkiej
pod groźbą
wypalenia oczu
zagłady synka
mijałam góry
ze wzrokiem utkwionym
w płyty chodnika
pod butami
zostały mi tylko
migawki wspomnień
– jego młodzieńcza sylwetka
uśmiechnięte spojrzenie
w kędzierzawej aureoli czupryny
ślady naszych kroków na śniegu
wziął mnie pod ramię
zagadnął
powiedz Józkowi
żeby ci kupił Malucha
odbiłam z uśmiechem:
jednego malucha
już mam od Józka
roześmiał się wciąż młody
Staszek Marusarz
do mnie
tak przez chwilę szłam
przeciw tatrzańskiej śnieżycy
razem z LEGENDĄ pod ramię

16.01.2022r.
Zakopane, zima – 1982r.

JEST NICZYM

Czym jest skarb
bezcenny i piękny
ukryty w okopach
milczenia
miłość zasłonięta
maską obojętności
by nikt się
nie dowiedział
jej imię
którego nie wymawiasz
nie odwiedzasz jej
by uniknąć podejrzeń
daremnie czeka by zalśnić
zachwytem
niszczeje nierozpoznana
gdy zwykłe życie
toczy się w słońcu
zroszone deszczem

24.01.2021r.

ZWABIONA

Jadę tramwajem
w przelocie łapię widok
nieznanych okien
przeczuwam w nich
zapach domowej kuchni
i bezpieczeństwo
szukam ich
zwabiona pamięcią
obietnicy
ciepłego posiłku
tylko już bez podstępu
za plecami
by zadać cios
gorącej herbaty z róży
słodzonej na zapas
aby na długo starczyło
rozkoszy wspomnienia
której nikt nie wypomni
ale wiem że to złudzenie
za pięknem
kryją się bezlitosne
ogniska ludzkiej podłości
i krzywdy

17.01.2022r.

PIĘTNO HIOBA

Krzyki wybuchające
groźbami
jak gromy z nieba
ciosy napełniające
strachem
słowa poniżenia
uginające ramiona
baśniowe marzenie
o pelerynie niewidce
by wreszcie zasłużyć
na dobre słowo
spojrzenia rozjarzone
nienawiścią
wbijające w ziemię
krytyka ucinająca
wszelkie możliwości
jak brzytwa
pogarda spychająca
na margines życia
okrucieństwo tych
co wbrew Hipokratesowi
odmawiali pomocy
kiedy umierałam
przez pół wieku
to mój mikroświat
gdzie wypalono mi
piętno Hioba

23.01.2022r.

Translate »